Trener głodny sukcesu


Prezes Wisły Marek Janicki zapewnia, że do końca listopada zostanie podpisana umowa z nowym trenerem nafciarzy. Nie chce zdradzić kto nim zostanie, ale jest niemal pewne, że funkcję obejmie Leszek Ojrzyński, do niedawna szkoleniowiec Znicza Pruszków.

Zaraz po rozstaniu z Wisłą Czesława Jakołcewicza, zaczęły się spekulacje, kto go zastąpi na trenerskim stołku. W połowie października mówiło się, że może to być szkoleniowiec „ze znanym nazwiskiem”, ale nie wykluczano też wersji „młodego, zdolnego, głodnego sukcesów”. Teraz bliższa realizacji jest ta druga koncepcja. I wszystko wskazuje na to, że wybór padł na 35-letniego Leszka Ojrzyńskiego, który jeszcze niedawno prowadził Znicz Pruszków.

Dla Ojrzyńskiego ostatnie dni były dość trudne. – Ojrzyński został odsunięty od prowadzenia treningów, bo się na nim zawiedliśmy jako na człowieku. Według naszych informacji już jakiś czas temu doszedł do porozumienia z Wisłą Płock – powiedział kilka dni temu dziennikowi „Polska” prezes Znicza Marek Śliwiński. I bardzo szybko znalazł następcę Ojrzyńskiego, którym został Janusz Wójcik.
Sam Ojrzyński nie zaprzecza, że dostał propozycję z Wisły i jest po pierwszych rozmowach. Jednak żadnej umowy nie ma podpisanej. Oficjalnie nie mógłby tego zrobić, bo nadal związany jest kontraktem ze Zniczem. I z jego rozwiązaniem za porozumieniem stron ma pewne problemy. – Trochę ta sprawa się przeciąga, ale wierzę, że zostanie załatwiona – mówi. Ale nawet jeśli stanie się to w miarę szybko, to Ojrzyński i tak nie mógłby poprowadzić Wisły w tym roku. Związkowe przepisy zabraniają trenerom zespołów z tej samej ligi, prowadzenia w jednej rundzie różnych drużyn. W ligowym spotkaniu na trenerskiej ławce usiądzie dopiero wiosną. W swojej karierze Ojrzyński awansował do II ligi z Radomiakiem, ŁKS Łomża i Zniczem.

Ostatnia wizyta Ojrzyńskiego w Płocku nie była zbyt przyjemna dla Wisły. Jego Znicz ograł gładko nafciarzy 2:0. Biorąc to pod uwagę przyszedłby do słabszej drużyny. – Jeden mecz to nie cała liga – mówi Ojrzyński. – Znicz zagrał wtedy bardzo dobry mecz, ale teraz w tabeli jest niżej niż Wisła.
Ojrzyński nie ukrywa, że chciałby trafić do Wisły. – To zespół, który walczy o wysokie cele, a ja lubię wyzwania – przekonuje. – Poza tym to bardzo dobrze zorganizowany klub. Tutaj normalnie można trenować i jest znacznie wyższy komfort pracy niż w Pruszkowie.

Potencjalny trener nafciarzy zaznacza, że nie czułby się obco w Płocku. – Znam tu kilka osób, z którymi spotykałem się na boisku czy na studiach – mówi. – Zresztą jako młody zawodnik w 1990 r. miałem propozycje przyjścia do ówczesnej Petrochemii. Wtedy nic z tego nie wyszło. Zobaczymy co będzie teraz.

Ojrzyński nie chce na razie wydawać opinii o zawodnikach Wisły. – Na pewno to drużyna z dużym potencjałem – twierdzi. – Zawodników jeszcze nie znam zbyt dobrze, a poza tym nie jestem trenerem, więc nie mogę się o nich wypowiadać.

Nie ukrywa jednak, że jest zwolennikiem transferowych ruchów. – Dobrze, gdy jest 2-3 nowych zawodników – mówi. – Taka świeża krew bardzo się przydaje.

Wiśle bez wątpienia będzie ona potrzebna, podczas wiosennej batalii o ekstraklasę. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że klub stara się o napastnika Znicza Bartosza Wiśniewskiego. Ten 22-letni zawodnik jest znany w Płocku. To tutaj zaczynał swoją piłkarska przygodę i nie ukrywa, że Wisła jest mu bardzo bliska. Rozstał się z Płockiem, gdy skończył wiek juniora. Dzisiaj jest wiceliderem strzelców II ligi. Nafciarze starają się także o pomocnika Piasta Gliwice Tomasza Podgórskiego. To również 22-latek, wychowanek Piasta, który w swojej karierze ma na koncie występy w młodzieżowej reprezentacji Polski.

Autor artykułu: Grzegorz Szkopek

Comments are closed.