Zapowiada się na umorzenie dochodzenia w sprawie wypadku podczas ubiegłorocznego święta policji. Mimo, że prokuratura nie ustaliła winnych, komenda stołeczna w tym roku nie organizuje tak hucznych obchodów swojego święta.
Prokuratura w Garwolinie, która bada okoliczności w jakich doszło do wypadku z udziałem policyjnego śmigłowca w lipcu zakończy postępowanie.
- Śledztwo nie jest prowadzone „przeciwko”, a „w sprawie” przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy Komendy Stołecznej Policji – informuje zastępca prokuratora rejonowego w Garwolinie Anna Makarewicz-Poszytek. – Postępowanie zmierza ku końcowi. Czekamy jeszcze na opinię biegłego, który stwierdzi jaki jest stan zdrowia u poszkodowanych. Na obecnym etapie zapowiada się, że nikomu nie zostaną postawione zarzuty.
Rok temu policjanci zaprosili mieszkańców na piknik. Zapowiadany desant grupy antyterrorystycznej z Komendy Głównej Policji ściągnął tłumy.
Kiedy śmigłowiec nadleciał nad polanę w parku silny podmuch łamał na drzewach gałęzie, które spadały na ludzi. Rannych zostało wiele osób. Cztery z nich trafiły do szpitala. Poszkodowani do dziś odczuwają skutki wypadku. Psycholog zajmuje się 4-letnią Sandra Pedyńska. Gdyby nie ramiona taty, który zasłonił córkę, dzisiaj byłaby prawdopodobnie kaleką. Na szczęście skończyło się na zadrapaniach i siniakach. Jednak do tej pory dziewczynka nie może zapomnieć tamtych wydarzeń.
- Dzisiaj jest już trochę lepiej, ale wciąż zdarza się, że córka moczy się w nocy. Często miewa też koszmarne sny. Nie chce spać sama opowiada Jerzy ., ojciec Sandry, który wciąż ma bóle głowy i kręgosłupa. Przed nim czwarta rehabilitacja.
Poszkodowani mieli nadzieję, że prowadzone przez prokuraturę w Garwolinie śledztwo wskaże winnego. Dziś już pozbyli się złudzeń. – W zasadzie było do przewidzenia, że nie mamy szans z policją – twierdzi Jerzy. – Oni zawsze się wybronią. Wystąpimy do sądu o odszkodowanie na drodze cywilnej. Chyba, że prokuratura jeszcze zmieni zdanie. W co wątpię.
Sprawa trafiła najpierw do prokuratury w Mińsku Mazowieckim. Jednak, aby wykluczyć jakąkolwiek stronniczość przekazano ją do prokuratury w Garwolinie, która prowadzi śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień przez policjantów z KSP.
Policja nie udzieliła nam informacji na temat wypadku. Funkcjonariusze komendy stołecznej odesłali nas do komendy głównej, bo do niej należał śmigłowiec. Rzecznik KGP z kolei do wojewódzkiej. Tam poinformowano, że Mińsk należy do garnizonu stołecznego, więc to KSP powinna odpowiedzieć na pytania. Po trzech tygodniach oczekiwań, usłyszeliśmy, że odpowiedzi na razie nie ma. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się jedynie, że w tym roku święto policji będzie miało bardzo kameralny charakter. Uroczystość odbędzie się na placu przed budynkiem komendy stołecznej.
Choć prokuratura nie wskazała winnych wypadku, to do niego doszło i ktoś powinien zostać pociągnięty do odpowiedzialności. Czy organizator właściwie dobrał miejsce pokazów? A może pilot źle ocenił odległość? Jedno jest pewne: ucierpieli ludzie, a najbezpieczniejsza, bo z udziałem kilkuset policjantów impreza okazała się najtragiczniejsza ze wszystkich, które do tej pory odbyły się w Mińsku.
Autor artykułu: