Olga Sosnowska jest gwiazdą Hollywood. Jej urodę i doskonałą sylwetkę podziwiają fani serialu Jazon i Argonauci, a także wielbiciele kinowego przeboju Ocean 13. Niewielu z nich wie, że Olga wychowała się w Płocku i Tumskie Wzgórze zna jak własną kieszeń.
Na planie Jazona i Argonautów Olga Sosnowska zmienia się w twarda Atalantę. Piękną i silną kobietę wprost z bajkowego świata mitów. Jej życie jest równie niezwykłe jak scenariusz serialu, który przyniósł jej sukces.
Olga Sosnowska opuściła Płock w wieku 11 lat. Pojechała z ojcem do niewielkiego angielskiego miasteczka Leicester.
– Byłam zupełnie inna niż dziewczynki, które spotykałam na ulicy – opowiada Olga – Ja w czwartej klasie nadal byłam dzieckiem – one, choć w moim wieku były już dziewczynami. Miały biusty, malowały buzie, chodziły z chłopakami. Czułam się przy nich zupełnie obco w dodatku po angielsku umiałam tylko powiedzieć – kocham cię.
Wyjazd do obcego kraju dla niedużej dziewczynki był ogromnym przeżyciem. Wtedy, przed 25 laty była pewna, że przyjaźnie ze szkoły przetrwają na zawsze.
– Gdy wyjeżdżałam miałam pełne kieszenie zdjęć i adresów kolegów i koleżanek. Trzymałam je przez całe lata. Siedziałam w ławce z Ulą Kaczmarską, pamiętam, ze był Jacek Brzozowski, Jacek Bednarski – wspomina Olga. – Chciałam odnosić sukcesy w pływaniu.
Zbysław Kuś, który był trenerem Sosnowskiej w Szkole Podstawowej nr 11 w Płocku wróżył jej doskonałą karierę sportową – Odbiegała warunkami fizycznymi od swoich rówieśników – opowiada. – Była wysoka i szczupła. Gdyby związała swoją przyszłość ze sportem, w Anglii także odniosłaby sukcesy.
Wszyscy pamiętają ją doskonale. Wyróżniała się na tle klasy: urodą, wzrostem i spokojem.
– Podkochiwałem się w niej – wspomina Jacek Bednarski, dziś żonaty biznesmen z pasją do windsurfingu – Podrywałem ją w prześmieszny sposób. Starałem się wpaść na nią, popchnąć, pociągnąć za włosy. Zawsze zachowywała spokój. Miała bardzo piękną buzię i trudno mi było nie gapić się na nią z rozdziawioną gębą. Ja, niestety chyba nie robiłem na Oldze równie piorunującego wrażenia.
I tu się chyba myli, bo Sosnowska pamięta Jacka doskonale.
– To, że dziś Jacek zajmuje się windsurfingiem zupełnie mnie nie dziwi –śmieje się aktorka – Pamiętam, ze bił różne rekordy w pływaniu, odnosił sukcesy. Zresztą jego jedynego spotkałam jak miałam 18 lat i byłam w Płocku u przyjaciół rodziny. To był jedyny kontakt z kimś z klasy od wyjazdu.
Przyjaciele rodziny, których wspomina Olga to Witt-Pasztowie, rodzina jej przyszywanej cioci Hanny Witt-Paszty, byłej dyrektor Płockiej Orkiestry Symfonicznej. Olga wychowywała się z jej dwoma synami.
– Byli przez wiele lat nierozłączni – wspomina Hanna Witt – Paszta – Do dziś uważam Olgę za jedno z moich dzieci.
Do Płocka Olga przyjeżdżała właśnie do nich.
– Byliśmy blisko do czasów studenckich. Potem wydorośleliśmy, zajęliśmy się pracą i kontakt trochę się urwał – mówi Olga.
Zresztą niewiele miała czasu na przyjazdy do Polski, studia i teatralna pasja szybko pochłonęły ją bez reszty.
– Gdy już dorosłam i pora była na studia uważałam, ze aktorstwo jest zawodem niepewnym. Poszłam wiec na normalne studia, czyli na romanistykę – opowiada – Ale ciągle bardzo mnie ciągnęło do aktorstwa. Znaczną cześć studiów spędziłam biorąc udział w występach po włosku lub po francusku, żeby mieć wymówkę, że to ma cos wspólnego z moja edukacją.
Po studiach zdecydowała jednak, ze będzie walczyć w miejsce w szkole teatralnej, ku swojemu zdziwieniu – zdała. W 1999 roku nie tylko została aktorką, ale też śmiertelnie zakochała się w zabójczo przystojnym koledze ze szkoły Sendhilu Ramamurthy.
– Sendhil jest Hindusem, więc pobraliśmy się zgodnie z jego religią i zwyczajem – mówi Olga – To taki małżeński kompromis i wymiana kulturowa. On uczy się polskiego, ja zgodziłam się na siedmiodniowe wesele.
Wesele Olgi i Sendhila trwało siedem dni, bawiło się na nim 400 gości. Wydano nawet specjalną gazetkę dla rodziny i znajomych w której po kolei nowożeńcy opisują siedem dni zabawy i swoje plany na przyszłość.
Dwa lata temu na świat przyszła ich córeczka.
– Bardzo chciałam zapisać w niej przynależność do Polski, więc wybrałam bardzo tradycyjne imię – tłumaczy Olga – Mała ma na imię Halina, Halinka Ramamurthy – dodaje ze śmiechem.
Potem już wszystko potoczyło się jak na przyspieszonych obrotach. Wyjechali do Los Angeles, bo Sendhil dostał propozycję roli w Herosach, szybko stał się bardzo znany, bo serial bije rekordy popularności w USA i zyskał już miano kultowego. Przed kilkoma tygodniami dotarł także do Polski. Emituje go telewizja Polsat.
– Moje Zycie toczy się zwykle u boku jakiegoś mężczyzny, przedtem to był ojciec, teraz mąż – tłumaczy – Swoich własnych planów na razie nie mogę mieć bo wszystko się wiąże się z pracą męża. On musi być w Los Angeles, więc i ja jestem w Hollywood.
Olga Sosnowska zdążyła już zagrać w produkcji z Hollywood. I to w nie byle jakiej bo w Ocean 13, czyli trzecią część przebojowej serii gangstersko-kryminalnych komedii Stevena Soderbergha. Zagrała u boku Georga Clooneya, Matta Damona, Brada Pitta, Andyego Garcia i Ala Pacino.
– Musze przyznać, że zagranie w tym filmie było sporym fuksem – mówi. – Jeszcze zanim się na dobre sprowadziliśmy do LA, wzięłam udział w przesłuchaniu do filmu. Zagranie w nim wydawało mi się nierealne, bo były tam tak znane nazwiska. Ale dostałam rolę. Co prawda została trochę ciachnięta, ale byłam bardzo zadowolona. Znalazłam się na planie jednego z większych filmów w Hollywood. Zdążyłam też zagrać Rosjankę w serialu. Uważam, że jak na początek co całkiem nieźle.
Autor artykułu: Dagmara Kobla, Grzegorz Szkopek