Archive for July, 2007

Porażka i wygrana Wisły

Thursday, July 26th, 2007

W kolejnych spotkaniach Russia Cup w Krasnodarze szczypiorniści Wisły zanotowali na koncie porażkę i zwycięstwo. Nafciarze przegrali z Kaustikiem Wołgograd 22:30. Za to w ostatnim meczu grupowym ograli Portowik Jużnyj 26:23.

W obu tych spotkaniach z dobrej strony zaprezentowali się bramkarze Wisły. Mimo porażki z Kaustikiem najlepszym graczem w płockiej ekipie był Przemysław Witkowski. W spotkaniu z Portowikiem bohaterem meczu został Marcin Wichary. W tym pojedynku niezłą skutecznością popisał się Tomasz Malesa, który zdobył osiem bramek.

Z Kaustikiem Wisła zagrała w następującym składzie: Wichary, Witkowski – Nat 1, Zołoteńko 2, Świerad 2, Malesa 5, Wuszter 4, Jędrzejewski 1, Paluch 5, Szyczkow 2, Niedzielski, Radojević, Kuptel, Piórkowski. Natomiast w meczu z Portowikiem w zestawieniu: Wichary – Nat 1, Zołoteńko 2, Malesa 8, Kuptel 6, Świerad 4, Paluch 4 (4/5 z karnych), Szyczkow 1, Niedzielski, Jędrzejewski, Wuszter.

Autor artykułu: GSZ

Płoccy tenisiści w rozjazdach

Thursday, July 26th, 2007

Płocki tenisista na wózku Piotr Jaroszewski właśnie walczy na British Open. Jego koledzy w Wejherowie przygotowują się do mistrzostw Polski.

British Open rozgrywane jest w Nottingham. To turniej super series, czyli z najwyższej półki w tenisie na wózkach. W takich imprezach startują zawodnicy ze ścisłej światowej czołówki. – Poziom tych zawodów jest naprawdę bardzo wysoki – mówi Wiesław Chrobot, prezes Integracyjnego Klubu Tenisa w Płocku. – Dla naszego zawodnika znalezienie się w gronie 16 najlepszych zawodników byłoby sporym sukcesem. Nie będzie to jednak łatwe. Piotr nie jest rozstawiony. Dużo więc zależy od losowania. Jeśli dopisze mu szczęście może pokusić się o awans do następnej rundy.
Turniej w Anglii zakończy się w niedzielę.

W tym samym czasie, gdy Jaroszewski gra na wyspie, jego koledzy przygotowują się do głównych mistrzostw kraju. Na zgrupowaniu w Wejherowie jest dziewięcioro tenisistów z IKT. Szlifują formę pod okiem dwóch trenerów. Do batalii o medale mistrzostw kraju przystąpią 2 sierpnia. Tradycyjnie zawody odbędą się we Wrocławiu. Z płockich tenisistów pewni udziału w imprezie mogą być Jaroszewski, Jerzy Kulik, Mariusz Śmietanka, Bronisław Malinowski, Arkadiusz Stasiak i Judyta Olszowska. Wszyscy są bowiem na takich miejscach list rankingowych, które gwarantują grę we Wrocławiu. O co mogą pokusić się płocczanie? – Układ sił w polskim tenisie jest taki, że karty rozdaje Tadeusz Kruszelnicki – mówi Chrobot. – Za nim jest nasz Piotrek, później Albin Batycki i Jurek Kulik. Jeśli na mistrzostwach zabrakłoby Kruszelnickiego, wtedy nasze szanse na najwyższe podium są bardzo duże.

Szef płockiego klubu jest pewien, że płocczanie znajdą się w finale singla i debla.

Autor artykułu: GSZ

Płoccy wioślarze walczą na kilku frontach

Thursday, July 26th, 2007

Ze srebrnym i brązowym medalem wrócili płoccy wioślarze z mistrzostw Polski juniorów.
W Bydgoszczy ścigali się 17 i 18-latkowie. Po tytuł wicemistrzowski sięgnęli Rafał Kapuściński i Marcin Paradowski, w dwójce bez sternika wagi lekkiej. Ich medal to spore zaskoczenie. – Ci zawodnicy rok później niż rywale rozpoczęli wioślarskie treningi – mówi Andrzej Petrykowski, trener w SMS-PTW. – Teoretycznie więc powinni mieć zaległości. Tymczasem zdobyli medal.
O brązowy krążek postarała się czwórka ze sternikiem (Krzysztof Lewandowski, Bartosz Niedzielski, Paweł Gostomski, Łukasz Karpiński i sternik Patryk Krause). Poniżej oczekiwań popłynęła natomiast czwórka bez sternika. Ta osada miała walczyć o kadrę, a tymczasem zajęła siódme miejsce. – Może zawodnicy są już zmęczeni trudnym sezonem i dlatego słabiej popłynęli – przypuszcza Petrykowski.
Z innych płockich osad czwórka ze sternikiem i czwórka podwójna dziewcząt znalazły się tuż poza podium, a ósemka była piąta. Wyjazd do Bydgoszczy był możliwy dzięki pomocy PKN Orlen i Urzędu Miasta. Podobnie jak wyprawa ponad 20 zawodników do Bydgoszczy. Oni od czwartku będą walczyć o medale w Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży, czyli mistrzostwach Polski juniorów młodszych.
O jak najwyższe miejsca postarają się z pewnością płocczanie w młodzieżowych mistrzostwach świata, które także w czwartek zaczynają się w szkockim Strathcylde. Nasi zawodnicy to 75 proc. reprezentacyjnej czwórki bez sternika. Tworzą ją Hubert Różański, Michał Grzelak, Tomasz Cichocki oraz Patryk Majewski z AZS AWF Poznań. Ale to nie będzie jedyny płocki akcent w Szkocji. W ósemce są bowiem wychowankowie PTW: Artur Sakowski i Radosław Klimkowski.

Autor artykułu: GSZ

Polecimy z Modlina

Sunday, July 22nd, 2007

Mliony złotych dla lotniska w Modlinie. W walce o dofinansowanie z Unii Europejskiej zostawiliśmy w tyle Radom, Mińsk Mazowiecki i Sochaczew. Z przeszło stumilionowej dotacji razem z nami cieszy się Mirosław Hermaszewski, pierwszy Polak w kosmosie i jeden z największych entuzjastów przywrócenia samolotów na modlińskie lotnisko. Z portem łączy go masa wspomnień.

– Gdy byłem komendantem szkoły w Dęblinie, stacjonował tam jeden z pułków szkoleniowych. Latałem stamtąd, lądowałem na tym lotnisku. Dlatego mam sentyment do Modlina – wyjaśnia “Naszemu Miastu”.
Pamiętał o nim także później, gdy w ubiegłej kadencji sprawował funkcję radnego sejmiku mazowieckiego. – Gdy ogrodnik widzi zwiędnięty kwiat, to go podnosi. Normalne jest więc, że pilot przejmuje się, widząc marnujące się lotnisko – stwierdza stanowczo.

Podobną stanowczością i uporem w walce o port lotniczy wykazują się od kilku lat władze Nowego Dworu Mazowieckiego. – Wsparcie finansowe Unii tylko umacnia nas w przekonaniu, że lokalizacja lotniska w Modlinie jest jak najbardziej słuszna. A to rokuje na przyszłość bardzo dobrze – mówi Jacek Greluk, zastępca burmistrza miasta. Szansę na rozwój, budowę nowych dróg, przyciągnięcie inwestorów i nowe miejsca pracy widzą też mieszkańcy. Kibicowały im zresztą sąsiednie gminy, w tym najlepiej chyba przygotowana do takiego sąsiedztwa gmina Czosnów.

– Już 15 lat temu wiedzieliśmy, że Modlin to doskonała lokalizacja dla lotniska, i zaczęliśmy uatrakcyjniać inwestycyjnie nasz teren – mówi Piotr Rutkowski, zastępca wójta.

Więcej czytaj w Tygodniku logo_gazeta_naszemiasto_38.gif

Autor artykułu: Aneta Demianowicz

Zielone światło dla kierowców w Sierpcu

Sunday, July 22nd, 2007

Każdego roku na skrzyżowaniu ulic Piastowskiej i Wiosny Ludów dochodzi do blisko kilkudziesięciu kolizji. Zła organizacja ruchu i nerwowość panująca wśród kierowców doprowadzają do tragedii.

Jest to jedno ze skrzyżowań o największym natężeniu ruchu. W związku z czym nie trudno tu ani o wypadek, ani kolizję, także z udziałem pieszych. Poza tym brak sygnalizacji znacznie utrudnia ruch. Kierowcy bardzo często narzekają na korki na tym skrzyżowaniu. Wielokrotnie, w pośpiechu podsyconym zdenerwowaniem wymuszają pierwszeństwo, co najczęściej kończy się stłuczką. (more…)

Wielka kariera pięknej płocczanki

Sunday, July 22nd, 2007

Olga Sosnowska jest gwiazdą Hollywood. Jej urodę i doskonałą sylwetkę podziwiają fani serialu Jazon i Argonauci, a także wielbiciele kinowego przeboju Ocean 13. Niewielu z nich wie, że Olga wychowała się w Płocku i Tumskie Wzgórze zna jak własną kieszeń.

Na planie Jazona i Argonautów Olga Sosnowska zmienia się w twarda Atalantę. Piękną i silną kobietę wprost z bajkowego świata mitów. Jej życie jest równie niezwykłe jak scenariusz serialu, który przyniósł jej sukces.

Olga Sosnowska opuściła Płock w wieku 11 lat. Pojechała z ojcem do niewielkiego angielskiego miasteczka Leicester.
– Byłam zupełnie inna niż dziewczynki, które spotykałam na ulicy – opowiada Olga – Ja w czwartej klasie nadal byłam dzieckiem – one, choć w moim wieku były już dziewczynami. Miały biusty, malowały buzie, chodziły z chłopakami. Czułam się przy nich zupełnie obco w dodatku po angielsku umiałam tylko powiedzieć – kocham cię.

Wyjazd do obcego kraju dla niedużej dziewczynki był ogromnym przeżyciem. Wtedy, przed 25 laty była pewna, że przyjaźnie ze szkoły przetrwają na zawsze.

– Gdy wyjeżdżałam miałam pełne kieszenie zdjęć i adresów kolegów i koleżanek. Trzymałam je przez całe lata. Siedziałam w ławce z Ulą Kaczmarską, pamiętam, ze był Jacek Brzozowski, Jacek Bednarski – wspomina Olga. – Chciałam odnosić sukcesy w pływaniu.

Zbysław Kuś, który był trenerem Sosnowskiej w Szkole Podstawowej nr 11 w Płocku wróżył jej doskonałą karierę sportową – Odbiegała warunkami fizycznymi od swoich rówieśników – opowiada. – Była wysoka i szczupła. Gdyby związała swoją przyszłość ze sportem, w Anglii także odniosłaby sukcesy.

Wszyscy pamiętają ją doskonale. Wyróżniała się na tle klasy: urodą, wzrostem i spokojem.

– Podkochiwałem się w niej – wspomina Jacek Bednarski, dziś żonaty biznesmen z pasją do windsurfingu – Podrywałem ją w prześmieszny sposób. Starałem się wpaść na nią, popchnąć, pociągnąć za włosy. Zawsze zachowywała spokój. Miała bardzo piękną buzię i trudno mi było nie gapić się na nią z rozdziawioną gębą. Ja, niestety chyba nie robiłem na Oldze równie piorunującego wrażenia.

I tu się chyba myli, bo Sosnowska pamięta Jacka doskonale.
– To, że dziś Jacek zajmuje się windsurfingiem zupełnie mnie nie dziwi –śmieje się aktorka – Pamiętam, ze bił różne rekordy w pływaniu, odnosił sukcesy. Zresztą jego jedynego spotkałam jak miałam 18 lat i byłam w Płocku u przyjaciół rodziny. To był jedyny kontakt z kimś z klasy od wyjazdu.

Przyjaciele rodziny, których wspomina Olga to Witt-Pasztowie, rodzina jej przyszywanej cioci Hanny Witt-Paszty, byłej dyrektor Płockiej Orkiestry Symfonicznej. Olga wychowywała się z jej dwoma synami.
– Byli przez wiele lat nierozłączni – wspomina Hanna Witt – Paszta – Do dziś uważam Olgę za jedno z moich dzieci.

Do Płocka Olga przyjeżdżała właśnie do nich.

– Byliśmy blisko do czasów studenckich. Potem wydorośleliśmy, zajęliśmy się pracą i kontakt trochę się urwał – mówi Olga.

Zresztą niewiele miała czasu na przyjazdy do Polski, studia i teatralna pasja szybko pochłonęły ją bez reszty.

– Gdy już dorosłam i pora była na studia uważałam, ze aktorstwo jest zawodem niepewnym. Poszłam wiec na normalne studia, czyli na romanistykę – opowiada – Ale ciągle bardzo mnie ciągnęło do aktorstwa. Znaczną cześć studiów spędziłam biorąc udział w występach po włosku lub po francusku, żeby mieć wymówkę, że to ma cos wspólnego z moja edukacją.

Po studiach zdecydowała jednak, ze będzie walczyć w miejsce w szkole teatralnej, ku swojemu zdziwieniu – zdała. W 1999 roku nie tylko została aktorką, ale też śmiertelnie zakochała się w zabójczo przystojnym koledze ze szkoły Sendhilu Ramamurthy.

– Sendhil jest Hindusem, więc pobraliśmy się zgodnie z jego religią i zwyczajem – mówi Olga – To taki małżeński kompromis i wymiana kulturowa. On uczy się polskiego, ja zgodziłam się na siedmiodniowe wesele.

Wesele Olgi i Sendhila trwało siedem dni, bawiło się na nim 400 gości. Wydano nawet specjalną gazetkę dla rodziny i znajomych w której po kolei nowożeńcy opisują siedem dni zabawy i swoje plany na przyszłość.

Dwa lata temu na świat przyszła ich córeczka.
– Bardzo chciałam zapisać w niej przynależność do Polski, więc wybrałam bardzo tradycyjne imię – tłumaczy Olga – Mała ma na imię Halina, Halinka Ramamurthy – dodaje ze śmiechem.
Potem już wszystko potoczyło się jak na przyspieszonych obrotach. Wyjechali do Los Angeles, bo Sendhil dostał propozycję roli w Herosach, szybko stał się bardzo znany, bo serial bije rekordy popularności w USA i zyskał już miano kultowego. Przed kilkoma tygodniami dotarł także do Polski. Emituje go telewizja Polsat.

– Moje Zycie toczy się zwykle u boku jakiegoś mężczyzny, przedtem to był ojciec, teraz mąż – tłumaczy – Swoich własnych planów na razie nie mogę mieć bo wszystko się wiąże się z pracą męża. On musi być w Los Angeles, więc i ja jestem w Hollywood.

Olga Sosnowska zdążyła już zagrać w produkcji z Hollywood. I to w nie byle jakiej bo w Ocean 13, czyli trzecią część przebojowej serii gangstersko-kryminalnych komedii Stevena Soderbergha. Zagrała u boku Georga Clooneya, Matta Damona, Brada Pitta, Andyego Garcia i Ala Pacino.

– Musze przyznać, że zagranie w tym filmie było sporym fuksem – mówi. – Jeszcze zanim się na dobre sprowadziliśmy do LA, wzięłam udział w przesłuchaniu do filmu. Zagranie w nim wydawało mi się nierealne, bo były tam tak znane nazwiska. Ale dostałam rolę. Co prawda została trochę ciachnięta, ale byłam bardzo zadowolona. Znalazłam się na planie jednego z większych filmów w Hollywood. Zdążyłam też zagrać Rosjankę w serialu. Uważam, że jak na początek co całkiem nieźle.

Autor artykułu: Dagmara Kobla, Grzegorz Szkopek

Nie zwlekaj z wymianą dowodu

Tuesday, July 17th, 2007

Od 1 sierpnia br. Urząd Miasta uruchamia w Biurze Obsługi Klienta dodatkowy punkt przyjmowania wniosków o wydanie dowodu osobistego.
Dotychczas wnioski można było składać jedynie w pokoju nr 13 na parterze budynku głównego Ratusza (wejście od Starego Rynku bądź od niedawna specjalnie otwarte od ul. Zduńskiej w pobliżu ul. Bielskiej). W związku z rosnącą liczbą osób zainteresowanych wymianą starego dowodu na nowy, w celu przyspieszenia obsługi, wraz z początkiem sierpnia wnioski będą przyjmowane również w Biurze Obsługi Klienta na stanowisku nr 3 „Ewidencji ludności”, wejście od ul. Zduńskiej 3. Zmianie ulegnie także miejsce odbioru dowodów. Nowe dokumenty będą wydawane w powstałym na wprost wejścia od ul. Zduńskiej pokoju nr 13a. Służący obecnie tym celom pokój nr 14 zostanie przeznaczony na sprawy związane z meldunkami, tj. zameldowania, wymeldowania, zaświadczenia.

Przypominamy: aby wymienić stary dowód na nowy, należy osobiście złożyć wypełniony wniosek. Druk jest do pobrania na miejscu w Urzędzie oraz na stronie internetowej www.ump.pl. Trzeba dołączyć dwie aktualne, wyraźne fotografie o wymiarach 35 x 45 mm, przedstawiające osobę bez nakrycia głowy i okularów z ciemnymi szkłami w taki sposób, aby ukazywały głowę z widocznym lewym uchem (biało–czarne lub kolorowe). Dokonać opłaty w wysokości 30 zł w kasie Urzędu Miasta (budynek Ratusza, wejście od ul. Zduńskiej 3, I piętro, pokój nr 132) lub na rachunek: Bank PEKAO S.A. I/O Płock 05124031741111000028907183 z adnotacją, że to opłata za dowód osobisty. Trzeba także okazać stary dokument.

Osoby, które urodziły się poza Płockiem, muszą dodatkowo przedstawić odpis skrócony aktu urodzenia. Odpis skrócony aktu małżeństwa wraz z adnotacją o aktualnie używanym nazwisku należy dołączyć w przypadku, gdy małżeństwo nie było zawarte w płockim Urzędzie Stanu Cywilnego.
Wnioski są przyjmowane w godzinach pracy Urzędu (poniedziałek, wtorek, czwartek, piątek od godz. 7.30 do 15.30, środa od godz. 9.30 do 17.30). Na odbiór nowego dokumentu czeka się już obecnie ok. 30 dni. MSWiA przewiduje, że osoby, które złożą wnioski pod koniec roku, mogą czekać na wydrukowanie dowodu nawet 6 miesięcy.

Wyjątkowo, w przypadku osób niepełnosprawnych bądź chorych wniosek może złożyć opiekun lub członek rodziny, a urzędnik dopełni formalności we wskazanym miejscu, np. w domu lub w szpitalu.
Więcej informacji na temat wymiany dowodów osobistych można uzyskać pod numerami telefonów: 024 36715 61, 024 367 15 93 oraz na stronie internetowej Urzędu Miasta Płocka: www.ump.pl

Biuro prasowe UM

Autor artykułu:

Sądowe potyczki o blokadę

Tuesday, July 17th, 2007

Od ośmiu miesięcy Urszula Czerwonogrodzka stara się udowodnić swoje racje przed sądem. Jej batalia nie jest łatwa. Po przeciwnej stronie na sądowej ławie zasiadają funkcjonariusze straży miejskiej.
We wrześniu odbędzie się trzecia rozprawa przeciwko mieszkance Siedlec. Kobieta uważa, że została niesłusznie oskarżona przez straż miejską.

11 listopada, jak co dzień rano pani Urszula zaparkowała swojego forda probe przed blokiem na osiedlu u zbiegu ulic Formińskiego i Chałubińskiego. Również jak zwykle zostawiła samochód na wjeździe do osiedla. – Wiele osób tam parkuje, bo nie ma gdzie – tłumaczy kobieta. – Nigdy nikomu to nie przeszkadzało. Auta nie utrudniają innym ruchu. Poza tym nigdzie nie ma zakazu parkowania – dodaje.

Gdy po dwóch godzinach Czerwonogrodzka zeszła do auta, okazało się, że stoi przy nim straż miejska, a na kole jest blokada.

Więcej czytaj w Tygodniku logo_gazeta_naszemiasto_38.gif

Autor artykułu: Anna Sadowska

Bo moja mama była pijana…

Monday, July 16th, 2007

Wakacje spędzą z daleka od swoich rodzin, bo pijani rodzice nie potrafią zapewnić im opieki. Część wyjechała na przepustki do swoich najbliższych. Wkrótce wrócą do Pogotowia Opiekuńczego w Izdebnie.

W ciągu roku szkolnego ponad 40 maluchów przebywa w ośrodku opiekuńczym koło Garwolina. W lato, połowa z nich wyjeżdża w odwiedziny do cioci, babci czy wujka. Te, które trafiły tu przez konflikt z prawem, za dobre sprawowanie dostają przepustki. Nie wszyscy jednak mają gdzie pojechać na wakacje. Bywa, że matki wybierają alkohol i po prostu pozbywają się niepotrzebnego balastu, a dalsza rodzina nie chce dodatkowych obowiązków.

Do Pogotowia trafiają dzieci z rodzin patologicznych, albo takie, które złamały prawo. – Ustawa o pomocy społecznej jednoznacznie określa, że powinny tutaj być osoby małoletnie, którym dzieje się krzywda w rodzinie i istnieje konieczność natychmiastowej izolacji od najbliższych. – mówi dyrektor Andrzej Poduch.

Za dobre zachowanie, ponad 20 podopiecznych Pogotowia dostało wakacyjne przepustki. I spędzą wakacje w rodzinnych domach. Nie wiadomo, ilu z nich powróci wcześniej, a ilu przedłuży sobie wakacje. – Bywa, że kilku naszych podopiecznych nie powraca w określonym czasie z wakacji, ale są to sporadyczne przypadki. Dzieci wiedzą, że takie zachowania nie są dla nich opłacalne. Prędzej, czy później i tak zostaną odnalezione i przywiezione do nas-dodaje dyrektor.

W czasie wakacji dzieci, które pozostały w Izdebnie wyjadą na wycieczki do Warszawy, Lublina i Kazimierza. Będą też poznawać urokliwe zakątki powiatu garwolińskiego. Dla niektórych widok dużego miasta będzie czymś nowym, bo do tej pory wieżowce, zatłoczone ulice i duże sklepy znają z opowiadań albo telewizji.

Autor artykułu: Waldemar Jaroń

Nowe miejsca pracy w jednostce wojskowej

Friday, July 13th, 2007

80 miejsc pracy powstanie w siedleckiej jednostce wojskowej. I batalion rozpoznawczy w Siedlcach szuka chętnych do służby w charakterze szeregowych zawodowych.

Chętni do służby zawodowej muszą mieć odbytą służbę zasadniczą i wykształcenie co najmniej gimnazjalne. Jednym z warunków przyjęcia do pracy w wojsku jest też sprawność fizyczna, która będzie sprawdzana na specjalnym egzaminie. Żołnierz zawodowy nie może być karany. W zamian jednostka oferuje stabilne zatrudnienie i zarobki – mówi oficer prasowy jednostki Damian Byczek.

„Zarobki na jakie może liczyć szeregowy zawodowy to 1512 zł. netto miesięcznie. Żołnierz wyjeżdżający na misję ma dodatkowe profity, gdyż to co zarabia w kraju, łączy mu sie z tym, co zarabia na misji.”

Pierwszy egzamin odbędzie się w dniach 23 – 25 lipca w I batalionie rozpoznawczym w Siedlcach. Szczegółowe informacje są dostępne także w siedleckim urzędzie pracy.

Autor artykułu: