Archive for September, 2007

Poseł (nie)poszukiwany

Sunday, September 23rd, 2007

Sprawdziliśmy, na jakie oferty na rynku pracy mogą liczyć byli posłowie. Pracodawcy nie mówią nie, ale są ostrożni w deklaracjach, że zatrudnią kogoś z parlamentarną przeszłością.

Za miesiąc przyspieszone wybory. Nie wszyscy z obecnych posłów i senatorów ponownie dostaną się do parlamentu. Przegrani staną przed koniecznością zmiany miejsca pracy. Zapytaliśmy kilku siedleckich
pracodawców, czy przyjęliby byłych posłów z siedleckiego.

Zaczęliśmy od poszukiwania etatu dla mieszkającego w gminie Zbuczyn Grzegorza Skwierczyńskiego. Wykształcenie posła Samoobrony – niepełne wyższe z zakresu administracji publicznej. – Czyli “prezydenckie” – powiedział żartem poseł – I jestem technikiem rolnikiem – dodał.

Zadzwoniliśmy więc do Romana Próchenki, wójta ze Zbuczyna, z pytaniem, czy w przyszłości nie widziałby Skwierczyńskiego w urzędzie gminy, na przykład na etacie instruktora do spraw rolnictwa.
– Chodzi o to, że teraz to nie wójt decyduje, kogo przyjąć do pracy w gminie. Jednak jeśli pan poseł wygra konkurs na obsadę wakującego stanowiska, to wtedy nawet będę miał obowiązek go zatrudnić
– usłyszeliśmy. To komisja konkursowa decydowałaby, czy były poseł spełnia kryteria, m.in. co do wykształcenia i dotychczasowych doświadczeń zawodowych wymaganych na danym stanowisku. Porównałaby aplikację byłego posła z CV innych kandydatów. – Powiem więcej, według obowiązujących przepisów
muszę podawać do publicznej wiadomości, kiedy, kogo i dlaczego zatrudniłem w gminie. A tak w ogóle to nie sądzę, żeby nasz poseł szukał pracy w gminie. Poradzi sobie – dodał wójt Roman Próchenka.

Skoro w urzędzie gminy tak trudno o etat, to może poseł zatrudniłby się w Ośrodku Doradztwa
Rolniczego w Siedlcach?
– Zastanowiłbym się nad taką propozycją, przeanalizował za i przeciw – odpowiedział dyrektor
Sławomir Piotrowski. Jak twierdzi, nigdy nikogo nie skreśla z góry, ale kandydat do pracy w charakterze doradcy rolników musi mieć wszechstronną wiedzę z zakresu rolnictwa. – Liczy się fachowość, to jest najważniejsze kryterium, które bierzemy pod uwagę – zaznaczył.

Telefon Roberta Ambroziewicza, siedleckiego posła z Platformy Obywatelskiej, milczał przez cały dzień. Sprawdziliśmy, jakie są szanse jego powrotu do pracy w magistracie. Kiedy został posłem, zrezygnował ze stanowiska wiceprezydenta Siedlec.
– To jest pyta nie do szefa, ale na wszystkie wakaty są ogłaszane konkursy. Musiałby zgłosić się jak każdy inny kandydat. Chyba że Platforma desygnowałaby go na polityczne stanowisko wynikające z umowy koalicyjnej, ale te są zajęte – powiedział Tomasz Marciniuk, rzecznik prasowy prezydenta Siedlec.

Skoro obaj siedleccy posłowie nie mogą liczyć od razu na pracę w administracji samorządowej, to może przyjęliby ich właściciele prężnych firm? Tu, niestety, natknęliśmy się na mur szczelnej anonimowości. – O takich sprawach nie rozmawiam przez telefon, tym bardziej pod nazwiskiem. Gdy przyjdzie, wysłucham. Dla byłego posła to musi być coś godnego, u mnie trudno o taką posadę, ale może i zatrudniłbym, nie mówię nie – odpowiedział nieźle prosperujący przedsiębiorca, zatrudniający
kilkadziesiąt osób. – To są sprawy do załatwienia między mną a przyszłym pracownikiem, a nie na publicznym forum – uciął drugi rozmówca, również biznesmen. – A kto z nich będzie szukał pracy w takiej firmie jak moja? Przecież mają w notesach wiele telefonów. Zasiadając w Sejmie, zawarli nowe znajomości.

Wszyscy przegrani w wyborach gdzieś się ulokują. Nie będą mieli z tym kłopotów – odpowiedział
zdecydowanie właściciel kolejnej firmy.

Szukaliśmy także pracy dla Mariana Piłki z Prawicy Rzeczpospolitej, posła z Garwolina. Zanim został posłem, pracował m.in. w Urzędzie Rady Ministrów i był dziennikarzem. I okazuje się, że w przypadku wyborczego niepowodzenia poseł Piłka mógłby znowu zostać dziennikarzem. Zbigniew Piątkowski, redaktor naczelny mińskiego tygodnika “Co słychać?”, od razu odpowiedział, że zatrudniłby byłego posła.
– Poglądy posła Mariana Piłki są tak wyraziste, że jego teksty byłyby mile widziane w moim piśmie – dodał Piątkowski.

Większość spośród pytanych potencjalnych pracodawców nie chciała rozważać hipotetycznych sytuacji. – Nie ma nad czym się zastanawiać – mówili. Ich zdaniem byli posłowie, nie tylko z okręgu siedleckiego, w przypadku wyborczej porażki znajdą pracę w wyższej administracji państwowej, wejdą do biznesu na stanowiska dyrektorskie lub zasiądą w radach nadzorczych spółek w biznesie. W najgorszym wypadku zostaną zatrudnieni przez politycznych przyjaciół, na etatach doradców w dużych firmach i instytucjach.

Autor artykułu: Sławomir Kindziuk

Cierpiała bez pomocy

Sunday, September 23rd, 2007

Cztery razy przyjeżdżało pogotowie do schorowanej, cierpiącej Jadwigi Stasiak z Grójca. Dopiero za czwartym razem lekarze zdecydowali się zabrać pacjentkę do szpitala. Na pomoc było za późno. Zmarła tego samego dnia

Krzyczała z bólu, błagała o pomoc. Sąsiedzi wzywali pogotowie. Od czwartku do soboty grójeccy lekarze przyjeżdżali i odjeżdżali pustą karetką cztery razy. Kobiety nie przyjęto też do radomskiego szpitala specjalistycznego. Grójeccy lekarze zabrali Jadwigę Stasiak na oddział dopiero o godz. 3 nad ranem w niedzielę 2 września. Nie uratowali chorej. Zmarła na niewydolność krążenia.
55-letnia mieszkanka Grójca mieszkała samotnie w jednym z bloków na osiedlu Centrum. Była rencistką, chorowała na cukrzycę, żylaki, była bardzo otyła. Ostatnio dokuczały jej wrzody na podudziach. Do chorej kobiety codziennie przychodziły na zmianę cztery pielęgniarki z przychodni medycyny rodzinnej przy ul. Piotra Skargi. Zmieniały opatrunki na chorych nogach. – Ostatnio zakupy materiałów opatrunkowych robiłyśmy tylko pod kątem tej pani. Szły kilogramy opatrunków – przyznaje Grażyna Stecka, kierownik przychodni. Kiedy pani Jadwiga gorzej się czuła, na wizytę domową wzywano lekarza.
– Ostatnio nasza lekarka odwiedziła ją trzy dni przed śmiercią. Wypisała skierowanie na oddział dermatologiczny radomskiego szpitala – dodaje Stecka.
Przyznaje, że pacjentka miała duże problemy z owrzodzeniami na podudziach. Jest to jedno z powikłań cukrzycy, które przy takiej chorobie ciężko się goi.
Rany na nogach zaczęły coraz bardziej doskwierać 55-letniej schorowanej kobiecie. 30 sierpnia sąsiadki, widząc obolałą i cierpiącą znajomą, wezwały karetkę pogotowia. Przyjechała, ale lekarz odmówił zabrania chorej do szpitala. – Stwierdzili, że choruje tylko na żylaki na nogach. Ona jednak nadal źle się czuła, więc w piątek ponownie zadzwoniłyśmy po pogotowie, ale znów karetka odjechała bez niej – opowiadają sąsiadki.

Znajome twierdzą, że stan Jadwigi Stasiak się pogarszał. Lamentowała, jej twarz wyrażała ból. Zadzwoniły po jej siostrzeńca, który mieszka koło Mińska Mazowieckiego.
– Nie mogłem przyjechać, więc wsysałem brata, żeby sprawdził, co się dzieje u cioci w Grójcu – mówi Bartek Starnawski. Jego brat przyjechał w piątek wieczorem. Około godz. 23 zabrał chorą ciotkę do radomskiego szpitala specjalistycznego, przy ul. Tochtermana 1. Pojechała z nimi jedna z sąsiadek.
– Ciotka w samochodzie cały czas jęczała z bólu. Pielęgniarka z izby przyjęć zapytała, dlaczego tak późno przyjechaliśmy – opowiada Damian Starnawski.
Tymczasem pacjentki nie przyjęto do szpitala. Lekarka odpowiedziała, że takie sprawy załatwia się do godz. 15.
– Na oddziale dermatologicznym nie ma dyżurów – mówi Tadeusz Kalbarczyk, wicedyrektor szpitala. Wyjaśnia, że pacjentkę obejrzał lekarz z oddziału zakaźnego. Stwierdził, że ma przewlekłe owrzodzenia, co nie wymaga natychmiastowej hospitalizacji.
– Nie stwierdzono zagrożenia życia u pacjentki – dodaje dyrektor Kalbarczyk.
Siostrzeniec Jadwigi Stasiak zabrał ją z powrotem do domu. – Ciotka w drodze powrotnej mówiła, że bardzo boli ją noga – wspomina. Po powrocie 55-latka czuła się coraz gorzej. Sąsiadka Marianna Pawlak w sobotę tuż przed godz. 9 zmierzyła chorej ciśnienie.
– Było tak niskie, że aparat do mierzenia się wyłączał. Myślałam, że urządzenie jest zepsute. Dlatego wzięłam drugi aparat i było to samo – opowiada.

Przerażona po raz kolejny wezwała pogotowie. – Przyjechała karetka, zmierzyli Stasiakowej ciśnienie, zabrali się i pojechali – wspomina ze łzami w oczach Marianna Pawlak. Około godz. 13 znowu wezwała karetkę. Po raz kolejny odjechała bez chorej.
– Mało tego, pracownicy pogotowia postraszyli, że za bezpodstawne wezwanie karetki trzeba będzie płacić – denerwuje się jedna z sąsiadek (imię i nazwisko do wiadomości redakcji). Sąsiadki, które znały chorą od lat, nie mogą przeżyć, że została tak potraktowana.
– Dostawała około 500 zł renty. Jak miałaby z tego zapłacić za karetkę? – dziwi się Marianna Pawlak.
Tymczasem pani Jadwiga coraz głośniej krzyczała z bólu. – Wołała ratunku – opowiadają sąsiadki, które po raz kolejny w nocy z soboty na niedzielę wezwały pogotowie. Ponieważ chora była bardzo ciężka, sanitariusze zadzwonili po straż pożarną.
– Około godz. 3 w nocy dostaliśmy zgłoszenie z prośbą o pomoc w wyniesieniu z domu otyłej kobiety – informuje Bogusław Sikorski, zastępca komendanta grójeckich strażaków.
Czterech z nich na drabinie przeniosło chorą do karetki.

W niedzielę w południe Marianna Pawlak odwiedziła sąsiadkę w szpitalu.
– Wyglądała bardzo źle. Z trudem mówiła, że umiera. Dziękowała, że przyszłam – opowiada.
Jeszcze tego samego dnia Jadwiga Stasiak zmarła.
– Przyczyną była niewydolność serca – mówi siostrzeniec pani Jadwigi Bartek Starnawski. On, jego brat i sąsiedzi zmarłej są wstrząśnięci.
– Jestem zdruzgotany, że chora osoba została tak zlekceważona przez służbę zdrowia. Przecież tyle razy była wzywana karetka i nic – mówi Damian Starnawski.

Zastanawia się, czy ciotka by żyła, gdyby wcześniej trafiła do szpitala.
Dyrektor grójeckiego szpitala Włodzimierz Wieteska o całej sprawie dowiedział się od nas. – Nie mnie jest oceniać pracę lekarzy pogotowia. Są od tego odpowiednie służby, na przykład izby lekarskie – podkreśla dyrektor.

Włodzimierz Wieteska dodaje, że chorzy często traktują karetki jak przychodnie na kółkach. Zamiast udać się do lekarza rodzinnego, dzwonią po pogotowie. Jak było w przypadku Jadwigi Stasiak? – Wyjaśnię tę sytuację, ale nie będę mógł udzielić informacji ze względu na tajemnicę zawodową – dodaje. Jego zdaniem lekarze nie zabrali w czwartek i piątek pacjentki, bo nie stwierdzili zagrożenia życia. Dlaczego więc zmarła?
– Stan zdrowia mógł się pogorszyć, czego być może wcześniej nie dało się przewiedzieć – mówi dyrektor.

Sprawę wyjaśni grójecka prokuratura. Na wniosek siostrzeńców wszczęto śledztwo w sprawie narażenia Jadwigi Stasiak na zagrożenie życia przez lekarza i doprowadzenie do nieumyślnej śmierci w radomskim szpitalu specjalistycznym.

Zostało przyjęte doniesienie do prokuratury. Postępowanie ma za zadanie sprawdzić, czy pacjentka miała zapewnioną prawidłową opiekę lekarską. To jest szerokie postępowanie. Będziemy sprawdzać, czy lekarstwa, które wypisywał lekarz, były wykupywane i przyjmowane. Zmarła osoba była osobą chorą z zawansowaną cukrzycą, ale chorowała też na żylaki. Będą też sprawdzane treści zgłoszeń na pogotowie, kiedy i kto wzywał karetkę do chorej. Wydaje się, że pacjentka w tym stanie powinna od razu zostać przyjęta do szpitala.

Sebastian Dulemba, Edyta Urbaniak, Magda Sulich-Kosiec

Autor artykułu:

Wielka wygrana Marcina Twardowskiego

Friday, September 21st, 2007

Marcin Twardowski, uczeń Szkoły Podstawowej im. Władysława ST. Reymonta ze Szczutowa pod Sierpcem zwyciężył w II Ogólnopolskim Konkursie Recytatorskim Mówimy Reymontem. Teraz poleci do Kanady.

Dzięki specjalnej nagrodzie ufundowanej przez Marszałka Województwa Marcin poleci do Kanady żeby wziąć udział w kolejnym konkursie recytatorskim. Młody zwycięzca spędzi tydzień w Toronto i weźmie udział w Konkursie Recytatorskim im. Marii i Czesława Sadowskich.

. – W zawodach recytatorskich biorę udział już od pierwszej klasy szkoły podstawowej. Zawsze moim marzeniem było polecieć samolotem, zwiedzić świat i poznać swoich rówieśników na innych kontynentach. Dlatego bardzo cieszę się z nagrody, którą otrzymałem – mówił laureat konkursu Marcin Twardowski.

- Marcin jest wszechstronnie utalentowanym chłopcem, nie tylko recytuje, ale też śpiewa i gra, należy do kółka teatralnego, które działa w naszej szkole – dodaje dumna ze swego ucznia dyrektor Szkoły Podstawowej w Szczutowie Hanna Nagórek.

A my trzymamy kciuki.

Autor artykułu:

Chełmoński w Grodzisku

Friday, September 21st, 2007

“Bociany” i “Babie Lato”, dwie plansze z reprodukcjami obrazów Józefa Chełmońskiego które zawisły na początku września na budynkach przy grodziskim deptaku to tylko częśc galerii dzieł Józefa Chełmońskiego w centrum miasta.

- Te dwa obrazy są zwiastunem galerii, która docelowo ma liczyć około 10 reprodukcji – jak mówi rzecznik prasowy grodziskiego urzędu Monika Kwiczak.

Dwie wiszące, obok pomnika malarza, reprodukcje wykonał grodziski artysta plastyk – Janusz Dworak.

“Bociany” i “Babie Lato” to jedne z najbardziej znanych dzieł Chełmońskiego.

Obraz “Bociany” został wykonany metodą malatury solwentowej na podkładzie z płyty PCV. “Babie lato” na podkładzie z płyty aluminiowej.

Malarz Józef Chełmoński (1849-1914) mieszkał i tworzył w Kuklówce koło Grodziska Maz.

Jak mówi jego prawnuk Stanisław Aust – Chełmoński nie lubił miasta, a w Grodzisku bywał tylko wtedy gdy musiał. Pomysłodawcom pomika Chełmońskiego i obrazów malarza na deptaku, czyli władzom miasta – najwyraźniej to nie przeszkadza.

Autor artykułu:

Uwaga na baterie w telefonach i kierownice do konsol

Friday, September 21st, 2007

Uwaga około 340 tys. wadliwych baterii Nokia i 410 sztuk bezprzewodowych kierownic do konsol może zagrażać bezpieczeństwu ich użytkowników – powiadomiły UOKiK spółki Nokia Poland oraz Microsoft .
Spółka Nokia Poland poinformowała, że w wyniku zwarcia w czasie ładowania telefonu może dojść do nadmiernego przegrzania baterii Nokia BL-5C. Ostrzeżenie przedsiębiorcy dotyczy egzemplarzy posiadających numer identyfikacyjny składający się z 26 znaków, a wyprodukowanych między grudniem 2005 a listopadem 2006 roku. Baterie są używane w kilkunastu modelach telefonów Nokia, a także w dwóch bezprzewodowych zestawach GPS. Szczegółowe informacje pozwalające zidentyfikować wadliwy produkt wraz z listą telefonów mogących stwarzać zagrożenie dla konsumentów są dostępne pod adresem www.nokia.com/batteryreplacement oraz pod numerem (22) 654 76 86 powiedziała Zofia Kujawska z biura obsługi klienta. Nasi klienci mogą samodzielnie zarejestrować się na stronie i wpisać kod baterii lub udać się do autoryzowanego punktu serwisowego Nokia. Spółka szacuje, że na rynek na całym świecie trafiło 46 milionów wadliwych baterii, w tym na polski około 340 tys.

Zagrożenie stwarzają też bezprzewodowe kierownice – stosowane w konsolach Microsoft Xbox 360. Producent informuje powiadomił , że wada może doprowadzić do nadmiernego przegrzania się elementu urządzenia, a w konsekwencji do wydzielenia dymu. Wadliwe egzemplarze kierownic wyprodukowane zostały w Chinach w latach 2006-2007. Na polski rynek od kwietnia 2007 roku trafiło około 410 sztuk wadliwych produktów. Więcej informacji na temat prowadzonej akcji użytkownicy mogą uzyskać pod numerem telefonu
0 800 441 17 96.

Jak nas poinformowała Małgorzata Cieloch rzecznik UOKiK w Warszawie producenci zapewniają , że konsumenci, którzy zakupili telefon z niebezpieczną baterią mogą liczyć na jej wymianę. Natomiast nabywcy wadliwych kierownic na bezpłatną naprawę. Na podstawie ustawy o ogólnym bezpieczeństwie produktów zarówno producent, jak i dystrybutor zobowiązany jest powiadomić UOKiK w każdym przypadku, gdy uzyska informację, że wprowadzony na rynek produkt nie jest bezpieczny. Zgodnie ze znowelizowaną ustawą o ogólnym bezpieczeństwie produktów, Prezes UOKiK może nałożyć na przedsiębiorcę sankcję finansową do 100 tys. zł –dodaje Cieloch.

Autor artykułu: (sd)

Nocki dla podglądaczy

Wednesday, September 19th, 2007

Podglądactwo nie jest zajęciem godnym upowszechniania, ale gdy chodzi o obserwację zwierząt można czuć się całkowicie rozgrzeszonym. Dzięki kamerze internetowej uruchomionej niedawno przez Kozienicki Park Krajobrazowy internauci mają szansę obserwować stado ponad 250 nietoperzy, które zamieszkały na strychu szkoły podstawowej w Stanisławicach. Wystarczy wejść na stronę http://kozienickipk.com/nietoperze.html, by zobaczyć życie i zwyczaje nietoperzy z gatunku Myotis myotis, czyli nocków dużych.

Pracownicy Kozienickiego Parku Krajobrazowego nie zamierzają poprzestać na podglądaniu nocków. Jeszcze tej jesieni w Parku zostanie zamontowana kamera, dzięki której będzie można zobaczyć, co dzieje się w puszczy. Zdaniem Mirosława Kurowskiego to świetny sposób na promocję okolicy. Ludzie, którzy zobaczą w Internecie, jak piękna i ciekawa jest Puszcza Kozienicka, z pewnością nabiorą ochoty, żeby zobaczyć ją na własne oczy.

Więcej czytaj w czwartek w Tygodniku logo_gazeta_naszemiasto_38.gif

Autor artykułu:

Pijące ciężarne w Żyrardowie

Wednesday, September 19th, 2007

Do żyrardowskiego szpitala cały czas trafiają kobiety w ciąży, które piją alkohol. -W ostatnich dwóch tygodniach zaobserwowałam dwa takie przypadki – informuje z-ca ordynatora oddziału położniczo-ginekologicznego w szpitalu Żyrardowie ginekolog Bożena Suchecka. W szpitalu zdarzają się przedwczesne porody spowodowane nadużywaniem alkoholu przez ciężarne kobiety, dzieci rodzą się z niską masą ciała. W wielu przypadkach położne i lekarze domyślają się, że kobiety piją. –Zdarzają się przypadki, że kobiety z zaniedbanych środowisk żyrardowskich odwiedzają w szpitalu członkowie rodziny, którzy są pod wpływem alkoholu – mówi Bożena Suchecka. U dzieci matek, które spożywają alkohol w okresie ciąży często pojawia się Fetal Alkohol Syndrome (FAS), czyli zespół nieprawidłowości. Większość dzieci z FAS charakteryzuje się deformacjami twarzy, problemami ze wzrostem oraz trwałym uszkodzeniem mózgu.

Autor artykułu:

Na rzecz niepełnosprawnych

Wednesday, September 19th, 2007

Grodziski ratusz wspólnie ze Stowarzyszeniem Przyjaciół Integracji organizuje happening na rzecz osób niepełnosprawnych. Ma on przypomnieć ich prawa i uświadomić kierowcom, że nie należy zajmować miejsc parkingowych dla niepełnosprawnych.

Hepening odbędzie się około 15.00 w okolicach dworca PKP. Tam bowiem jest najwięcej miejsc parkingowych wyznaczonych dla osób niepełnosprawnych, regularnie zajmowanych przez sprawnych kierowców. Ma uświadomić sprawnym, że obok nich są osoby, którym zdecydowanie trudniej poradzić sobie z dojściem do urzędów i dworca. Dlatego mają wyznaczone do tego celu specjalne miejsca. W samym Grodzisku jest 11 takich miejsc. Happening jest także okazją do zaprezentowania i oficjalnego otwarcia Gminnego Centrum Integracyjno- Informacyjnego, które zatrudniło dwie osoby niepełnosprawne. Teraz stanowią one połowę zespołu.

Autor artykułu: AW

Płock też jest w Europie

Monday, September 17th, 2007

Związek Gmin Regionu Płockiego zaprasza organizacje pozarządowe do wzięcia udziału w projekcie “Region Płocki – regionem europejskim”. Przesłaniem projektu jest m.in. rozwijanie współpracy administracji lokalnej oraz organizacji pozarządowych w celu przyspieszenia rozwoju społeczno-ekonomicznego mieszkańców. Więcej informacji można uzyskać w Biurze Związku Gmin Regionu Płockiego, tel. (024) 263 32 74, lub mailem: zgrp@op.pl.

Autor artykułu:

Ekologia nagrodzona

Monday, September 17th, 2007

Ewa Smuk-Stratenwerth, właścicielka gospodarstwa ekologicznego w Słubicach jako jedyna z Mazowsza, została laureatką konkursu „Niezwykła Polka”, jedynej laureatki na Mazowszu. Kapituła konkursu doceniła działalność społeczną Pani Ewy, która prowadzi edukacje ekologiczną dla dzieci i młodzieży w ramach stowarzyszenia „Ziarno”.

Autor artykułu: