Archive for October, 2007

Ruch drogowy i handel przy cmentarzach

Wednesday, October 31st, 2007

Żyrardów
Od godz. 6 do 18 obowiązywać będzie:
ul. Środkowa na odcinku od ul. Kościuszki do Spokojnej – zakaz zatrzymywania się
pojazdów po obu stronach, z wyjątkiem komunikacji miejskiej,
ul. Limanowskiego na odcinku od ul. Środkowej do ul. Kasztanowej – zakaz ruchu kołowego,
ul. Kasztanowa – zakaz ruchu kołowego na odcinku od ul. Kościuszki do ul. Spokojnej, ulica bez wylotu w ul. Mireckiego,
ul. Choińskiego bez wylotu w ul. Kasztanową,
ul. Kościuszki na odcinku od ul. Środkowej do ul. Kasztanowej – zakaz zatrzymywania się po stronie parzystej. Ulica ta będzie przejezdna na odcinku od ul. Kasztanowej do ul. Konopnickiej,
ul. Konopnickiej bez wylotu w ul. Kasztanową,
ul. Jodłowskiego na odcinku od ul. Spokojnej do końca cmentarza – zakaz zatrzymywania się po stronie cmentarza. W obrębie cmentarza można będzie handlować.

Sochaczew
Od 31 października do 2 listopada
Cmentarz przy ul. Traugutta
Parkować można po obu stronach ul. Traugutta, na odcinku od skrzyżowania z ul. Reymonta do skrzyżowania z ul. Ziemowita. Należy zwrócić uwagę na znaki określające, w jakiej pozycji ustawiać samochody. Kwiaty, znicze, wiązanki można będzie kupić na ulicach przyległych do nekropolii, czyli ul. Cmentarnej i ulicy Moniuszki. Obydwie zostaną zamknięte dla ruchu. Przed bramą główną cmentarza (począwszy od ul. Cmentarnej) wydzielony będzie 25-metrowy odcinek oznaczony zaporami drogowymi dla pojazdów dowożących na cmentarz osoby starsze i niepełnosprawne. Przed bramą będzie się można zatrzymać tylko po to, by starsi i niepełnosprawni mogli wsiąść lub wysiąść z pojazdu.
W jednokierunkową ul. Hanki Sawickiej można będzie wjechać tylko od ul. Traugutta. Samochody będą parkowane po obu stronach ulicy – częściowo na jezdni i na chodniku – równolegle do krawędzi jezdni. Także w ul. Słowackiego można będzie wjechać tylko od strony Traugutta. Dopuszcza się parkowanie samochodów.

Cmentarz przy al. 600-lecia
Nie będzie żadnych zmian w organizacji ruchu. Zniczami i kwiatami można będzie handlować na trawniku naprzeciw cmentarza.

Cmentarz – Wypalenisko
Na parkingu dla autobusów Zakładu Komunikacji Miejskiej ustawiony zostanie znak zakazu ruchu dla wszystkich poza komunikacją miejską. Dopuszcza się parkowanie samochodów po obydwu stronach ul. Trojanowskiej. Handel jedynie na placu przy bramie cmentarza, w miejscu wyznaczonym przez dyrekcję Zakładu Usług Pogrzebowych.

Od 31 października do 5 listopada przy wszystkich cmentarzach ustawione są kabiny sanitarne TOI–TOI.

Grodzisk Mazowiecki

Nie ma zmian w organizacji ruchu. Parkować można przy cmentarzu i przy targowisku miejskim. Nie można będzie handlować przy cmentarzu, a jedynie na targowisku.

AUTOBUSY WE WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH:

Żyrardów
Busy komunikacji miejskiej będą kursowały, jak w dni świąteczne
SOCHACZEW
Autobusy ZKM kursują jak w dni świąteczne z wyjątkiem linii nr 7, która wykona tylko trzy poranne kursy. Wszystkie autobusy jeżdżące do Energomontażu w godz. 8–16 dojeżdżać będą do Kozłowa Biskupiego (kapliczka)
Dodatkowo:
Linia LC z przystanku Korczaka do cmentarza komunalnego w godz. 9–15 – co godzinę.
Linia LC z dworca PKP do cmentarza komunalnego ulicami Piłsudskiego, 600-lecia i Trojanowską w godz. 8.05–15.05 – co godzinę.
Linia LC z Młyna „Repsz” do cmentarza komunalnego w godz. 9–16 – co pół godziny.
Linia „LC” z cmentarza komunalnego do Kozłowa Biskupiego (kapliczka) ul. Staszica, Traugutta, PKP, Łuszczewskich w godz. 9–14.50 – co 70 minut.

Grodzisk Mazowiecki
W godz. 9–17 autobusy linii nr 4 z PKP do cmentarza komunalnego jeździć będą co godzinę w jedną i drugą stronę.

Autor artykułu:

Dziś w tygodniku Nasze Miasto

Wednesday, October 31st, 2007

Zakaz handlu święta to fikcja

Sklepikarze, kwiaciarze i stacje paliw będą handlować 1 listopada. Okazuje się, że nowe przepisy można obejść

Głuchoniemi w nierównej walce

W siedleckich urzędach są osoby posługujące się językiem migowym, jednak mimo to wielu głuchoniemych ma trudności z komunikacją

Kosztowny wywóz śmieci

Od 1 stycznia za wywóz śmieci możemy zapłacić kilkakrotnie więcej. Wszystko przez podwyżkę tzw. opłaty marszałkowskiej

Policja czeka na chętnych

Do obsadzenia jest aż 2,5 tys. wakatów. Co ciekawe, do pracy nikt się nie pali

Autor artykułu:

Poszukujemy Jakuba

Monday, October 29th, 2007

11 letni Jakub Grabowski z Mińska wyszedł w nocy z domu, spakował swój mały plecak i do dnia dzisiejszego nie nawiązał kontaktu ze swoimi bliskimi. Zrozpaczeni rodzice od razu powiadomili policję. Sprawą zajął się Zespół Poszukiwawczy z KPP. Mińska Policja apeluje do wszystkich osób, które widziały Kubusia o niezwłoczny kontakt. Z policyjnej wiedzy wynika, że chłopiec może podróżować w kierunku wschodniej granicy. Funkcjonariusze pełnią dyżury telefoniczne: (025)7597200 Oficer Dyżurny-całodobowo, (025)7597264 lub …7234 od poniedziałku do piątku w godzinach 8-16.

Autor artykułu:

Trener głodny sukcesu

Monday, October 29th, 2007

Prezes Wisły Marek Janicki zapewnia, że do końca listopada zostanie podpisana umowa z nowym trenerem nafciarzy. Nie chce zdradzić kto nim zostanie, ale jest niemal pewne, że funkcję obejmie Leszek Ojrzyński, do niedawna szkoleniowiec Znicza Pruszków.

Zaraz po rozstaniu z Wisłą Czesława Jakołcewicza, zaczęły się spekulacje, kto go zastąpi na trenerskim stołku. W połowie października mówiło się, że może to być szkoleniowiec „ze znanym nazwiskiem”, ale nie wykluczano też wersji „młodego, zdolnego, głodnego sukcesów”. Teraz bliższa realizacji jest ta druga koncepcja. I wszystko wskazuje na to, że wybór padł na 35-letniego Leszka Ojrzyńskiego, który jeszcze niedawno prowadził Znicz Pruszków.

Dla Ojrzyńskiego ostatnie dni były dość trudne. – Ojrzyński został odsunięty od prowadzenia treningów, bo się na nim zawiedliśmy jako na człowieku. Według naszych informacji już jakiś czas temu doszedł do porozumienia z Wisłą Płock – powiedział kilka dni temu dziennikowi „Polska” prezes Znicza Marek Śliwiński. I bardzo szybko znalazł następcę Ojrzyńskiego, którym został Janusz Wójcik.
Sam Ojrzyński nie zaprzecza, że dostał propozycję z Wisły i jest po pierwszych rozmowach. Jednak żadnej umowy nie ma podpisanej. Oficjalnie nie mógłby tego zrobić, bo nadal związany jest kontraktem ze Zniczem. I z jego rozwiązaniem za porozumieniem stron ma pewne problemy. – Trochę ta sprawa się przeciąga, ale wierzę, że zostanie załatwiona – mówi. Ale nawet jeśli stanie się to w miarę szybko, to Ojrzyński i tak nie mógłby poprowadzić Wisły w tym roku. Związkowe przepisy zabraniają trenerom zespołów z tej samej ligi, prowadzenia w jednej rundzie różnych drużyn. W ligowym spotkaniu na trenerskiej ławce usiądzie dopiero wiosną. W swojej karierze Ojrzyński awansował do II ligi z Radomiakiem, ŁKS Łomża i Zniczem.

Ostatnia wizyta Ojrzyńskiego w Płocku nie była zbyt przyjemna dla Wisły. Jego Znicz ograł gładko nafciarzy 2:0. Biorąc to pod uwagę przyszedłby do słabszej drużyny. – Jeden mecz to nie cała liga – mówi Ojrzyński. – Znicz zagrał wtedy bardzo dobry mecz, ale teraz w tabeli jest niżej niż Wisła.
Ojrzyński nie ukrywa, że chciałby trafić do Wisły. – To zespół, który walczy o wysokie cele, a ja lubię wyzwania – przekonuje. – Poza tym to bardzo dobrze zorganizowany klub. Tutaj normalnie można trenować i jest znacznie wyższy komfort pracy niż w Pruszkowie.

Potencjalny trener nafciarzy zaznacza, że nie czułby się obco w Płocku. – Znam tu kilka osób, z którymi spotykałem się na boisku czy na studiach – mówi. – Zresztą jako młody zawodnik w 1990 r. miałem propozycje przyjścia do ówczesnej Petrochemii. Wtedy nic z tego nie wyszło. Zobaczymy co będzie teraz.

Ojrzyński nie chce na razie wydawać opinii o zawodnikach Wisły. – Na pewno to drużyna z dużym potencjałem – twierdzi. – Zawodników jeszcze nie znam zbyt dobrze, a poza tym nie jestem trenerem, więc nie mogę się o nich wypowiadać.

Nie ukrywa jednak, że jest zwolennikiem transferowych ruchów. – Dobrze, gdy jest 2-3 nowych zawodników – mówi. – Taka świeża krew bardzo się przydaje.

Wiśle bez wątpienia będzie ona potrzebna, podczas wiosennej batalii o ekstraklasę. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że klub stara się o napastnika Znicza Bartosza Wiśniewskiego. Ten 22-letni zawodnik jest znany w Płocku. To tutaj zaczynał swoją piłkarska przygodę i nie ukrywa, że Wisła jest mu bardzo bliska. Rozstał się z Płockiem, gdy skończył wiek juniora. Dzisiaj jest wiceliderem strzelców II ligi. Nafciarze starają się także o pomocnika Piasta Gliwice Tomasza Podgórskiego. To również 22-latek, wychowanek Piasta, który w swojej karierze ma na koncie występy w młodzieżowej reprezentacji Polski.

Autor artykułu: Grzegorz Szkopek

Chce podjąć nowe wyzwania

Monday, October 29th, 2007

Sławomir Peszko po siedmiu latach gry w Płocku, raczej opuści gród nad Wisłą. Wszystko wskazuje na to, że stanie się to jeszcze zimą. Podobno interesują się nim Zagłębie Lubin, GKS Bełchatów i Legia Warszawa.

22-letni prawy pomocnik Wisły jest traktowany w Płocku niemal jak wychowanek klubu. Trudno się dziwić. Trafił do niego gdy miał zaledwie 15 lat. Dzisiaj Peszko to siła napędowa płockiego zespołu. Na forach internetowych kibice nafciarzy uważają, że Peszko to połowa wartości drużyny. – On pcha nas do przodu – nie miał wątpliwości Czesław Jakołcewicz, były szkoleniowiec Wisły. – Jest kluczowym zawodnikiem. Gra praktycznie we wszystkich meczach i cały czas idzie na sto procent. Jego odejście byłoby wielką stratą dla drużyny.

Bo Peszko to dzisiaj także najlepszy strzelec Wisły. W tym sezonie ma na koncie już dziewięć goli i jest najskuteczniejszy w II lidze. Wielu fachowców uważa, że to najlepszy sezon Peszki. – Gdyby to była pierwsza liga, chyba zgodziłbym się z tą opinia – mówi. – Ale jednak gram w II lidze, a tutaj poziom jest niższy. Chociaż rzeczywiście to jeden z lepszych sezonów w mojej karierze. Jestem pomocnikiem, a strzeliłem już dziewięć bramek. To na pewno jakieś osiągnięcie.

Wiosną Peszko raczej nie będzie strzelał goli dla Wisły. Co prawda ma kontrakt do 30 czerwca 2008 r., ale prawdopodobnie zimą rozstanie się z Płockiem. To jedyna szansa aby płocki klub coś zarobił na jego odejściu, bo wiosną może zmienić klub za darmo. Wisła stara się namówić Peszkę do zostania, ale rozmowy są bardzo trudne. – Spędziłem w Płocku siedem lat – mówi Peszko. – To szmat czasu. Z jednej strony chciałbym z Wisłą awansować do pierwszej ligi. Jednak z drugiej chciałbym w niej grać już teraz i walczyć o wyższe cele. Poza tym przydałyby się nowe wyzwania.

Peszko ma świadomość, że odchodząc z Wisły podejmuje spore ryzyko. Bo dzisiaj w Płocku jest gwiazdą, doceniają go kibice. Gdzie indziej może być jednym z wielu. – Biorę to pod uwagę – przyznaje. – Ale nie mam pewności, że zostając w Wiśle w przyszłym sezonie nie usiądę na ławce. W innym klubie może być tak, że będę jednym z wielu. Jednak może akurat wystrzelę i będę tym jednym z naj.

Peszko ma zaledwie 22 lata, ale już zdążył zagrać w ponad 80 meczach w ekstraklasie. Ma na swoim koncie występy w reprezentacjach U-19 i U-21. Mimo młodego wieku dzisiaj ciąży na nim duża odpowiedzialność. – Czasami wkrada się w moje poczynania nerwowość – przyznaje. – Trener i koledzy liczą na mnie, a ja potrafię zawieść. Tak jak w meczu z Wartą Poznań, gdzie praktycznie nie istniałem przez całe spotkanie. Zdarzają się słabsze dni.

Do futbolu trafił gdy miał 8 lat. – W rodzinnym Jedliczu nie było zbyt wielu zajęć – opowiada. – Z kolega nie za bardzo chciało nam się uczuć, chociaż podstawówkę skończyłem z wyróżnieniem. Nie chcieliśmy siedzieć całe dnie pod blokiem i poszliśmy do klubu. Ale to nie był taki klub, jak Wisła, gdzie prawie każdy rocznik ma swoją grupę. My trafiliśmy do takiej, w której grali chłopcy starsi od nas o cztery lata. Byliśmy najmłodsi i najmniejsi. Ale dawaliśmy sobie radę.

Po skończeniu podstawówki Peszko postanowił się wyrwać z rodzinnego Jedlicza. Wybór padł na Płock, bo tutaj miał rodzinę. W grę wchodził jeszcze Kraków, ale przeprowadzka tam była zbyt kosztowna. Opuszczenie rodzinnego domu było dla Peszki sporym przeżyciem. – Mama była przeciwna wyprowadzce, ale w końcu dała się przekonać – mówi. – Na początku było mi ciężko. Mieszkałem w internacie, nikogo nie znałem. Ale już po pierwszym obozie z juniorami poznałem chłopaków i było już lepiej.
Przez dwa lata grał w ekipie juniorów Krzysztofa Wachaczyka. Zdobył z nią mistrzostwo Mazowsza, był na mistrzostwach kraju. – Trenerzy chyba zauważyli, że jakoś wyróżniam się z tej grupy – mówi. – Do zespołu seniorów wprowadził mnie Wiesław Wojno, zabierając na obóz z pierwszym zespołem. To było jeszcze w II lidze. Wtedy grali jeszcze Piotr Soczewka, Jurek Wojnecki, który dziś jest kierownikiem zespołu, a wtedy podawałem mu piłki. I tak to się zaczęło.

Miał 18 lat, gdy zadebiutował w I lidze. Pamięta ten mecz bardzo dokładnie. – Był to mecz w Łodzi z Widzewem, który przegraliśmy 0:1 – wspomina. – Pamiętam, że było śnieżnie, a ja zagrałem tylko 12 minut. Trzy dni wcześniej grałem mecz z Wisłą II w Gąbinie. Potem pojechałem do Łodzi, gdzie był cały stadion ludzi, niesamowita atmosfera. Zrobiło to na mnie niesamowite wrażenie. Od tego momentu chciałem już tylko być w pierwszym zespole, siedzieć nawet na ławce, ale być w tej dużej piłce.

Peszko stopniowo wyrabiał sobie pozycje w pierwszym zespole. Ale były też trudne momenty. Taki nadszedł, gdy przez pół roku nie grał w piłkę z powodu kontuzji, a potem siedział na ławce rezerwowych. – Bardzo wtedy pomogła mi moja dziewczyna Ania i jej rodzice – mówi.

W ciągu siedmiu lat pobytu w Płocku Peszko zdążył przeżyć pięciu trenerów. Każdy nowy szkoleniowiec, to nowa koncepcja, styl, zawodnicy. Peszko te innowacje przeżył na własnej skórze. Za Mirosława Jabłońskiego i Josefa Csaplara grał w ataku. Za Jakołcewicza wrócił na swoja ulubiona prawą pomoc. Przeżył też różne metody szkoleniowe, chociażby ośmiogodzinne wpatrywanie się w telewizor i analizowanie gry, wprowadzone przez Csaplara.

Przez te siedem lat Peszko przeżył też wzloty i upadki Wisły. Uważa, że z płocka piłka wcale nie jest tak źle. – Kiedyś ktoś powiedział, ze w Płocku można się oduczyć kopać piłki – mówi. – Jeśli tak jest, to w jaki sposób zdobyliśmy Puchar Polski i Superpuchar, dwukrotnie byliśmy na czwartym miejscu w ekstraklasie, Irek Jeleń został za spore pieniądze sprzedany do Francji, było paru reprezentantów Polski. Naprawdę nie rozumiem tego stwierdzenia. Mnie w Płocku zawsze się dobrze grało. Kibice też potrafią stworzyć w Płocku wspaniałą atmosferę.

Wszyscy jak jeden mąż za atuty Peszki uważają szybkość, niezła technikę, przebojowość. Jego słabsza strona to defensywa. – Czasami za bardzo zapędzę się do przodu i nie wracam do obrony – przyznaje. – Koledzy zwracają mi uwagę, że czasami lepiej jakbym poczekał, a nie leciał za każdą akcją do przodu. Muszę nad tym popracować.

Peszko jest też dość zadziorny na boisku. Często kończy się to dla niego kartką. – Rzeczywiście czasami daję się ponieść emocją i sprowokować rywalowi – mówi. – Ale już coraz rzadziej. Obiecałem sobie, że dokończę mecze w tym roku bez żółtej kartki. Jak na razie od czterech kolejek to mi się udaje.

Piłka nożna dość szczelnie wypełnia życie Sławomira Peszki. Ale gdy tylko ma wolny czas to najchętniej spędza go ze swoją dziewczyną lub w gronie znajomych. Jego marzenia to trafić do jak najlepszego klubu i zadomowić się w nim tak jak w Płocku.

Autor artykułu: Grzegorz Szkopek

Nasi nowi wybrańcy

Friday, October 26th, 2007

Głosami ponad 47 proc. uprawnionych do głosowania wybraliśmy nową, w przypadku naszego regionu 15-osobową, reprezentację parlamentarną. W lokalach wyborczych stawiło się o 9 proc. więcej wyborców niż dwa lata temu. Podobnie jak w całym kraju ta tendencja była szczególnie wyraźna w miastach, gdzie z prawa wyborczego skorzystała ponad połowa obywateli.

Podział sympatii wyborców pomiędzy poszczególne partie w okręgu płocko-ciechanowskim znacznie odbiegał od ogólnopolskiego. Lokalnym zwycięzcą okazało się Prawo i Sprawiedliwość, osiągając poparcie ponad 35 proc. głosujących i wprowadzając do Sejmu czterech posłów. Druga Platforma Obywatelska, dzięki niecałym 30 proc. głosów, będzie ich miała troje. Wskazane przez co piątego wyborcę Polskie Stronnictwo Ludowe – dwóch, a Lewica i Demokraci z 11 proc. – jedną posłankę.
Indywidualną zwyciężczynią wyborów w płocko-ciechanowskim została Julia Pitera (PO), na którą postawiło 42 669 osób.

Wyniki w poszczególnych obwodach głosowania były bardzo zróżnicowane, czasem diametralnie różne od ogólnopolskich. – U nas wygrał PSL, zdobywając 149 głosów przed PiS (143) i PO (51) – mówi Sławomir Konopka z Obwodowej Komisji Wyborczej w Szczytnie (pow. płoński). Jedno powtarzało się wszędzie – sromotna klęska LPR i Samoobrony.

Jak poinformowała nas ciechanowska policja, wybory przebiegały bez żadnych incydentów. – Jedyne problemy to zbłąkani wyborcy, którzy chodzą głosować “na pamięć”, a zmienił im się lokal wyborczy. Było takich sporo, pewnie z powodu dużej frekwencji – mówi Radosław Ziółkowski z OKW w Gimnazjum nr 1 w Płońsku.

Autor artykułu: Marcin Sobocki

Sercowcy bardziej bezpieczni

Friday, October 26th, 2007

W ciechanowskim szpitalu po rocznym remoncie oddano do użytku pododdział intensywnej opieki kardiologicznej. Po modernizacji może on przyjąć dwukrotnie więcej pacjentów, został też wyposażony
w najnowocześniejszy sprzęt.

Jedna 60-metrowa sala z czterema łóżkami i sprzęt jak za króla Ćwieczka – tak dr Bogdan Zbyszyński, ordynator oddziału kardiologicznego w ciechanowskim szpitalu, opisuje pododdział intensywnej opieki
kardiologicznej przed remontem. – Często musieliśmy robić “dostawki”, kiedy wszystkie łóżka były zajęte. Do tego w sali temperatura dochodziła do 35 stopni – dodaje ordynator. Teraz pododdział jest klimatyzowany, ma 220 mkw. Został wyposażony w najnowocześniejszy sprzęt: przenośny rentgen,
specjalistyczne łóżka oraz system telemetryczny, który pozwala monitorować stan zdrowia pacjentów leżących na kardiologii.

Modernizacja wraz z zakupem sprzętu pochłonęła ponad 1,3 mln zł, jednak życia pacjentów nie da się przeliczyć na pieniądze. – Modernizacja była konieczna. Mamy w powiecie coraz więcej zachorowań na choroby układu krążenia i zgonów z tej przyczyny – tłumaczy Zbigniew Trzeciak, dyrektor Specjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Ciechanowie. Pacjenci w ciechanowskim szpitalu czują się teraz o wiele bezpieczniej.

– Przy naszych schorzeniach czas jest najważniejszy, liczy się każda minuta. Teraz nie trzeba będzie jeździć do Gdańska czy Warszawy, bo wszystko będzie można zrobić w naszym szpitalu – cieszy się Stanisław Grabarczyk, który na choroby serca cierpi od ośmiu lat. W ub. r. na pododdziale intensywnej opieki kardiologicznej hospitalizowanych było 612 chorych.

Autor artykułu: (ES)

Prowincja dogania stolicę

Friday, October 26th, 2007

Ceny mieszkań, mimo optymistycznych rokowań znawców rynku nieruchomości, rosną, a nawet, jeśli się zatrzymały, to oznacza pozorny spokój. W Siedlcach za metr kwadratowy nowego mieszkania w stanie surowym trzeba zapłacić od 3300 do 3900 złotych. W Mińsku Mazowieckim już 5,5 tysiąca. Wynajęcie mieszkania to również spory wydatek. Właściciele żądają do 500 do 1200, a w Mińsku nawet 1500 złotych za miesiąc. Dużo mniej trzeba wydać na stancję – od 200 do 350 od osoby.

Raport o cenach nieruchomości na Mazowszu w najnowszym wydaniu Naszego Miasta

Autor artykułu:

Kaczanowski wierzy w obwodnicę

Wednesday, October 24th, 2007

Nowy poseł z Żyrardowa Dariusz Kaczanowski zapowiada lobowanie na rzecz
przyspieszenie budowy obwodnicy miasta. Jego zdaniem powstanie
objazdówki jest poza wszelką wątpliwością, teraz jest to tylko kwestia
kiedy zakończy się budowa. Realny plan zakłada, że na przełomie 2009/10
roku. Wg jego słów tymi planami mogłyby zachwiać tylko drastyczne zmiany
priorytetów, ale poseł ma nadzieję, że tak się nie stanie. To jest też
cel przyszłego posła Kaczanowskiego, który obiecuje, że zrobi wszystko
co w jego mocy, by prognoza oddania drogi została dotrzymana. Jak
powiedział Naszemu Miastu o to jako wiceprezydent mocno zabiegał i teraz
jako poseł będzie w zabiegach wpierał żyrardowski ratusz.

Autor artykułu: Anna Wrzesień

Zlikwidowana uprawa konopii

Wednesday, October 24th, 2007

Policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Węgrowie znaleźli uprawę konopi indyjskich. Krzewy były hodowane pod folią. 29-letni mężczyzna, mieszkaniec miejscowości Ruchna (pow. węgrowski) wytwarzał z konopi susz roślinny, czyli marihuanę.

Już po raz piaty w ciągu ostatniego miesiąca policjanci z Węgrowa zatrzymali osobę zajmującą się dystrybucją narkotyków. Łącznie zatrzymano dwunastu mężczyzn. Zabezpieczono 80 tabletek ekstazy i 11 g amfetaminy. Sześciu spośród zatrzymanych decyzją sądu aresztowano, udowodniono im sprzedawanie znacznie większych ilości narkotyków.

Zatrzymany 23 października mężczyzna prowadził uprawę pod folią, ukrytą pomiędzy wysokim płotem i zabudowaniami gospodarczymi. Rosło tam 20 krzaków konopi.

Autor artykułu: AS