Sochaczew nie będzie miał szkoły specjalnej dla upośledzonych. Starostwo powiatowe chce przenieść 100 uczniów do Erminowa. Wielu rodziców jest oburzonych. Nie chcą, by dzieci dojeżdżały codziennie prawie 10 km
Budynek Zespół Szkół Specjalnych przy ul. Ziemowita, w którym mieści się podstawówka, gimnazjum, oddział rewalidacyjno-wychowawczy dla osób głęboko upośledzonych i szkoła przysposabiająca do pracy absolwentów gimnazjum jest zniszczony. Wymaga remontu. Tymczasem w Erminowie właśnie zlikwidowano podstawówkę. Gmina Rybno zaproponowała, aby powiat przejął budynek. Dlatego starostwo zamierza przenieść placówkę od nowego roku szkolnego. Część rodziców protestuje.
Agnieszka Orlińska, która z Juliopola w gm. Młodzieszyn przywozi do szkoły 18-letnią córkę, boi się, że upośledzone dzieci po przeprowadzce będą odizolowane od świata.
– Nie podoba mi się to. Tutaj, do miasta, moja córka przyjeżdża po jakieś życie i jest między ludźmi, nie jak na wsi, na końcu świata – mówi Agnieszka Orlińska.
Są też zwolennicy przeprowadzki. Tak jak Stefan Wągrodzki, którego syn chodzi do gimnazjum.
– Szkoła w Sochaczewie nie nadaje się do użytku. Szatnie są ciasne, w sanitariatach śmierdzi z rur, brakuje podjazdów i wind dla niepełnosprawnych, na zewnątrz nie ma zielonego terenu – narzeka. Dlatego wolałby dowozić syna do Erminowa. Z kolei Ewa Petlic, mama Pauliny, boi się kłopotów z dojazdem. – Teraz mam szkołę na miejscu. Po przeprowadzce musiałabym zawozić córkę za miasto – argumentuje.
Marek Fergański, dyrektor powiatowego zespołu edukacyjnego obiecuje, że starostwo zapewni uczniom dojazd do szkoły. Jak? Konkretnego pomysłu jeszcze nie ma. Hanna Milcarz, dyrektor ZSS przekonuje, że Erminów to nie wygnanie, że życie uczniów będzie tam wyglądało tak samo jak w mieście. Tłumaczy, że stara szkoła wymaga gruntownych przeróbek.
– Sanepid każe nam wyremontować łazienki. Trzeba wymienić też instalację elektryczną – wylicza dyrektorka. Żeby przeprowadzić wszystkie remonty, trzeba wymienić stropy, które są drewniane. Konieczne jest też dostosowanie budynku do potrzeb ludzi na wózkach.
W szkole w Erminowie jest więcej miejsca, dzieci miałyby do dyspozycji salę gimnastyczną. Dyrektor Milcarz przekonuje, że przeprowadzka to dobry pomysł. Przy placówce w Erminowie jest sporo terenów zielonych, które można ciekawie zagospodarować. Dyrektorka myśli o hipoterapii i dogoterapii.
– Do szkoły uczęszcza wielu uczniów, którzy potrzebują wyciszenia, co znaleźliby na wsi – podkreśla Hanna Milcarz.
Starostwo nie podjęło ostatecznej decyzji i nie wie, kiedy ona zapadnie. Na razie zastanawia się, czy przenosiny są opłacalne, bo budynek w Erminowie także wymaga remontu. Rodzice i ich dzieci pozostają w niepewności.
Grażyna Węgrzynowska, psycholog z Zespołu Szkół Specjalnych w Grodzisku Mazowieckim podkreśla, że przed sochaczewską szkołą stoi trudna decyzja.
– Dla dzieci i ich rodziców mniej obciążająca psychicznie byłaby sytuacja, gdyby uczniowie pozostali w starym miejscu. Usytuowanie szkoły specjalnej w centrum miasta sprzyja integracji jej uczniów z całym otoczeniem. Dla uczniów spod Sochaczewa szkoła w mieście jest czymś atrakcyjnym, rozwijającym bardziej niż dojeżdżanie ze wsi na wieś. Poprawa warunków nauczania jest oczywiście istotna. Należy jednak pamiętać, że najważniejsza jest atmosfera, kontakty dzieci ze zdrowymi ludźmi. Taki kontakt po przenosinach może być z przyczyn komunikacyjnych ograniczony – uważa psycholog.
Autor artykułu: