Archive for October, 2007

Przeciwko łamaniu praw człowieka

Thursday, October 18th, 2007

19 października w Siedlcach odbędzie się międzynarodowa konferencja w rocznicę powstania Ruchu Obrony Prawa Człowieka i Obywatela. Spotkaniu towarzyszy debata na temat łamania praw człowieka i swobód obywatelskich na świecie. Organizatorem konferencji jest Fundacja Gazety Podlaskiej im. profesora Tadeusza Kłopotowskiego oraz Stowarzyszenie Wolnego Słowa. Udział w konferencji zapowiedział Andrzej Czuma, założyciel ROPCiO oraz Grzegorz Waligóra z IPN. Obaj wystąpią o godz. 10 w CKiS. O godzinie 14 w Bibliotece Głównej Akademii Podlaskiej rozpocznie się dyskusja na temat łamania praw człowieka. Do Siedlec przyjedzie m.in. Adam Borowski, konsul honorowy Czeczenii w Polsce oraz przedstawiciele Czeczeńskiej Republiki Iczkerii, Kazachstanu, Białorusi i Wietnamu oraz Chin. O godz. 18 w katedrze zostanie odprawiona okolicznościowa Msza święta. Wieczorem, o godz. 19.30, uczestnicy konferencji wysłuchają koncertu z udziałem Patrycji Kaczmarskiej, córki barda „Solidarności”, nieżyjącego już Jacka Kaczmarskiego. Zespół Luz wystąpi z programem „Dziwny jest ten świat”.

Autor artykułu:

Uczniowie z LO Mogielnicy najlepsi w powiatowym turnieju piłki nożnej

Thursday, October 18th, 2007

Na stadionie GOS-u rozegrany został Powiatowy Turniej Piłki Nożnej Szkół Ponadgimnazjalnych. Piłka nożna wraz z zbliżającymi się Mistrzostwami Europy 2012 z dnia na dzień staje się jeszcze bardziej popularna wśród młodzieży. Do rozgrywek w tym roku zgłosiło się 7 reprezentacji z 8 szkół średnich w powiecie grójeckim: LO Grójec, LO Warka, LO Mogielnica, ZSP Grójec, ZSP Warka, ZSP Jasieniec, ZSP Nowa Wieś. Mecze zostały rozegrane na dwóch boiskach GOS Mazowsze Grójec. Drużyny rywalizowały w dwóch grupach. Po rozegraniu fazy grupowej wyłoniono pary finałowe.

Spotkania finałowe młodzi zawodnicy rozegrali na głównym boisku Mazowsza Grójec. W meczu finałowym o I miejsce zwyciężyło LO Mogielnica wygrywając po zaciętej walce i rzutach karnych z LO Warka 7:6 (w meczu 2:2). Na wysokim poziomie uczniowie rywalizowali w meczu o III miejsce. ZSP Grójec uległo LO Grójec. O losie tego spotkania zadecydowały też rzuty karne. Uczniowie z Liceum z Grójca wygrali 4:3 (w meczu 2:2). V miejsce zajęła drużyna z ZSP w Warce wygrywając 5:1 z ZSP w Nowej Wsi.

Po zakończeniu turnieju wszystkie drużyny otrzymały dyplomy i piłki nożne. Trzy pierwsze miejsca nagrodzono również pucharami. Nagrody ufundowane przez Starostwo Powiatowe wręczyła pani Małgorzata Czerwińska z-ca Naczelnika Wydziału Oświaty.

Rozegrany w miłej i przyjaznej atmosferze turniej dostarczył wielu emocji opiekunom i zawodnikom. Organizatorzy turnieju byli nauczyciele wychowania fizycznego z ZSP w Grójcu Ewa Banaszek i Mirosław Gończ . Poczynania młodych zawodników obserwowała też osoba która w zespole III ligowego Mazowsza Grójec zajmuje się poszukiwaniem młodych talentów piłkarskich.

Tabela końcowa:
1.LO Mogielnica
2.LO Warka
3.LO Grójec
4.ZSP Grójec
5.ZSP Warka
6.ZSP Nowa Wieś
7.ZSP Jasieniec

Autor artykułu: (sd)

W Grodzisku powstaje drukarnia ekologiczna

Thursday, October 18th, 2007

Rozpoczęła się budowa francuskiej drukarni Douriez-Bataille w Grodzisku Mazowieckim.
Obiekt powstaje na rogu ul. Chrzanowskiej i Matejki. Douriez-Bataille będzie drukarnią ekologiczną. Zakład będzie zajmował się głównie drukowaniem ulotek, folderów, broszur, gazetek. Firma nie będzie używała rozpuszczalników, tylko farba na bazie olejów roślinnych. Odpady technologiczne mają być umieszczane w specjalnych pojemnikach i oddawane do utylizacji. Zatrudnienie w nowym zakładzie w Grodzisku ma znaleźć do 50 osób. Drukarnia zostanie uruchomiona na wiosnę.

Autor artykułu: Anna Kamińska

Wsparcie dla szpitali

Tuesday, October 16th, 2007

Szpitale i domy pomocy społecznej na Mazowszu dostaną 33 mln zł na remonty i inwestycje. Pieniądze pochodzą z Samorządowego Instrumentu Wsparcia Rozwoju Mazowsza.

W poniedziałek, 15 października radni województwa mazowieckiego podjęli decyzję o podziale środków w ramach komponentu „G”, w ramach Samorządowego Instrumentu Wsparcia Rozwoju Mazowsza. Pomoc otrzyma 38 placówek. Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej z Łosic dostanie 500 tys. zł na wyposażenie i adaptacje pomieszczeń szpitalnych. Na budowę oddziału ratunkowego w Mińsku i modernizację powiatowego szpitala przeznaczono 1 mln zł. Tyle samo otrzyma szpital w Sokołowie Podlaskim. Pieniądze zostaną przeznaczone na modernizacje pracowni rentgenowskiej i zakup specjalistycznej aparatury. Szpital powiatowy w Garwolinie będzie mógł kupić laparoskop i kolonoskop. Placówka dostanie na ten cel 510 tys. zł. Powiat węgrowski otrzyma 500 tys. zł. Pieniądze będą przeznaczone na zakup mammografu wraz z kamerą identyfikacyjną dla szpitala powiatowego, a także na nowy aparat do rentgena dla przychodni rejonowej w Łochowie. Pół miliona zł otrzyma także Samorządowy Dom Pomocy Społecznej „Pogodna Starość” w Ostrówku (gmina Łochów). Dzięki tej kwocie możliwa będzie rozbudowa pomieszczeń mieszkalnych i kaplicy.

Autor artykułu: Jolanta Krasnowska

Żyrardowianka na dotarciu

Tuesday, October 16th, 2007

Z prezesem KS Żyrardowianka Robertem Janiszewskim w kilka miesięcy po reorganizacji klubu rozmawia Dominik Majewski

Klub Sportowy „Żyrardowianka” w nowej formule działa już kilka miesięcy. Co Panu, jako prezesowi, udało się przez ten czas zdziałać?
Nie ukrywam, że na początku miałem trochę obaw, czy pomysł z powołaniem klubu wielosekcyjnego się sprawdzi. Teraz uważam, że rzeczywiście jest szansa, by utrzymać te cztery sekcje które prowadzimy – koszykówkę kobiet, koszykówkę mężczyzn, siatkówkę mężczyzn i piłkę nożną, na zadowalającym poziomie. Oczywiście, nie może się to obyć bez zaangażowania zarządu, pomocy miasta i pozyskanych sponsorów.
Mamy trochę pomysłów na pozyskiwanie środków potrzebnych do funkcjonowania klubu. Jednym z nich jest prowadzenie działalności gospodarczej. Oczywiście, to nie wystarczy do zapięcia całego budżetu, ale dzięki zaangażowaniu prezydenta Żyrardowa Andrzeja Wilka, zaawansowane są rozmowy na temat pozyskania sponsora strategicznego dla Żyrardowianki.

O jaki rodzaj działalności gospodarczej chodzi?
Najbliższy realizacji jest pomysł na prowadzenie parkingu strzeżonego. Mam nadzieję, że w przeciągu najbliższych tygodni uda nam się go zrealizować.

Może Pan zdradzić lokalizację tego parkingu?
Sprawa nie jest jeszcze ostatecznie rozstrzygnięta, ale prawdopodobnie będzie to teren na osiedlu Wschód, pomiędzy blokami TBS a cmentarzem. Uważam, że jeśli sprawa zakończy się po naszej myśli, będzie to bardzo dobra lokalizacja pod tego rodzaju działalność.

Kalkulowaliście już, jakie dochody może przynieść taki parking Żyrardowiance?
Chcielibyśmy, by parking ten przyjmował około 100 samochodów. Po odliczeniu wszelkich opłat, kosztów zatrudnienia pracowników, powinno to przynieść klubowi około 5–6 tys. zł miesięcznie. Poza tym, chcielibyśmy przy pomocy władz miasta, stworzyć kilka takich miejsc w Żyrardowie, gdzie firmy chcące wspierać Żyrardowiankę mogłyby powiesić swoje bilbordy.

Jak wygląda sprawa pozyskiwania sponsorów?
Nadal nie jest o nich łatwo, ale na tę chwilę od lokalnych sponsorów udało się nam pozyskać 20 tys. zł na sprzęt sportowy dla wszystkich sekcji. Sprzęt jest naprawdę wysokiej klasy, z efektownym herbem klubu, dzięki czemu od razu rzuca się w oczy, że są to zawodnicy Żyrardowianki.

Pomysł na klub wielosekcyjny wyszedł od prezydenta Andrzeja Wilka. Jak po tych kilku miesiącach funkcjonowania wyglądają relacje Żyrardowianka – władze Żyrardowa?
Nie ukrywam, że większość dotychczasowych środków pozyskanych od sponsorów jest zasługą działań prezydenta. Dzięki pełnionej funkcji ma on znacznie większe możliwości dotarcia do firm i instytucji. Oczywiste także jest, że bez pomocy miasta nie zrealizowalibyśmy swoich pomysłów na wspomnianą wcześniej działalność gospodarczą.

Co uważa Pan za swoje porażki? Czego nie udało się do tej pory zrealizować?
Pierwsza i podstawowa jest taka, że nie udało mi się do tej pory pozyskać satysfakcjonującej liczby sponsorów. Może nie porażką, ale chwilowym niepowodzeniem, jest dla mnie fakt, że w klubie zdarzają się złośliwości i tworzą niezdrowe klimaty. Nie wszyscy zrozumieli, albo nie chcą zrozumieć, że KS Żyrardowianka wciąż jest w okresie rozruchu i niemal od początku mają zbyt wysokie wymagania, których, na razie, jako zarząd, nie jesteśmy w stanie spełnić. Tak naprawdę pierwsze poważne podsumowanie i rozliczenie powinno nastąpić po roku funkcjonowania. Jestem przekonany, że do tamtej pory wszystko się właściwie ułoży.

Jakie są cele sportowe poszczególnych sekcji na najbliższy sezon?
Bardzo liczyliśmy na piłkarzy. Na skutek reorganizacji rozgrywek pojawiła się szansa, by od razu przeskoczyć o dwie ligi. Cel był więc jeden – awans. I choć szanse nie zostały jeszcze całkowicie stracone, to jednak pierwsze miejsce – jedyne premiowane awansem – po kilku niespodziewanych porażkach, znacznie się oddaliło. Jeśli chodzi o koszykówkę kobiet, to tu także jest konkretny cel – również podyktowany reorganizacją rozgrywek. Od przyszłego sezonu zostanie stworzona centralna I liga, podzielona na dwie grupy, która będzie już typowym zapleczem ekstraklasy. Celem jest więc zakwalifikowanie się do tych rozgrywek.
W drużynie koszykówki męskiej pojawił się nowy trener – Adam Wielgosz, który przez wiele lat prowadził zespoły ekstraklasy. Już teraz widać, że wraz z trenerem Leszkiem Kamińskim udało się im ten zespół odpowiednio poukładać. Celem na ten sezon jest zajęcie jak najwyższego miejsca w lidze, a w przyszłym włączenie się do walki o II ligę.
Podobnie jest z siatkówką. Do Żyrardowa wrócił wychowanek żyrardowskiego klubu, wielokrotny reprezentant Polski Piotr Wasilewski, który aktualnie prowadzi zespół seniorów.

Na co tak naprawdę mogą liczyć kibice w przyszłości?
Żyrardów nigdy nie był wybitnym ośrodkiem sportowym, ale uważam, że powinna tu być co najmniej IV liga piłki nożnej. Zwłaszcza jeśli popatrzymy na podobne ośrodki w okolicy – Grodzisk Mazowiecki, Łowicz, czy, do niedawna, Skierniewice.
Do tego dodałbym wspomnianą I ligę koszykówki kobiet, już po reorganizacji rozgrywek oraz awans koszykarzy i siatkarzy do rozgrywek II ligi.

Zatem tego Panu i kibicom życzę.

Autor artykułu:

Pogryzienie policjanta

Tuesday, October 16th, 2007

Jeden z grodziskich policjantów został pogryziony przez Michała L. 32-latka z Otrębus, który w parku miejskim w Podkowie Leśnej spożywał piwo. Policjant chciał wylegitymować Michała L. i jego trzech kolegów. Dwóch uciekło, dwóch zostało przez policjantów zatrzymanych. Jeden z nich podczas próby ucieczki z miejsca zdarzenia ugryzł policjanta w rękę. Odpowie teraz za naruszenie nietykalności cielesnej policjanta. Do zdarzenia doszło przy ul. Jeleniej w Podkowie Leśnej w zeszłym tygodniu.

Autor artykułu: AK

Dzieci równe i równiejsze, czyli spółdzielcze i miejskie

Sunday, October 14th, 2007

Ponad 300 mieszkańców osiedla Aleksandrówka II podpisało się pod petycją do władz spółdzielni, prezydenta miasta i radnych, w której proszą o wybudowanie porządnego placu zabaw dla ich dzieci. Dziś obraz takich miejsc na ciechanowskich osiedlach jest wyjątkowo smutny – stare, pojedyncze huśtawki, nieogrodzone piaskownice pełne petów i psich odchodów.

– Na naszym osiedlu od 20 lat jest jedna huśtawka i ogólnie dostępna, także dla piesków, piaskownica. Gdy moje dzieci były małe, chodziłem do prezesów spółdzielni z prośbą o wybudowanie placu zabaw. Dzieci dorosły, placu nadal nie ma – skarży się Ryszard Mórawski, członek zarządu osiedla Aleksandrówka II.

Trzy mamy z Aleksandrówki – Urszula Michalska, Agnieszka Królikowska i Marzena Oleszczuk, wystąpiły do władz spółdzielni z prośbą o wybudowanie ogrodzonego ogródka jordanowskiego. – Tak dłużej nie może być. Moje znajome jeżdżą z dziećmi do Płońska na porządny, ogrodzony plac zabaw. U nas
wszystko jest byle jakie i stare – złości się Urszula Michalska, pomysłodawczyni akcji. Wtóruje jej Marzena Oleszczuk. Opowiada o dziecku znajomej, które zachorowało na toksokarozę.
– Lekarz powiedział, że to od bawienia się w piaskownicy zanieczyszczonej zwierzęcymi odchodami – mówi. To nie jedyny taki przypadek. – W tym roku na odzwierzęcą toksokarozę zachorowało już kilkadziesiąt osób, trzy czwarte z nich to małe dzieci – potwierdza Dariusz Goryszewski, ordynator oddziału zakaźnego w ciechanowskim szpitalu.

Stanu piaskownic nikt jednak nie kontroluje, a piasek wymieniany jest tylko dwa razy w roku. – Nie mamy tych obiektów pod stałym nadzorem, to ich właściciele i administratorzy są odpowiedzialni za ich stan, za bezpieczeństwo osób korzystających z tych terenów – mówi Wiesława Krawczyk, dyrektor
Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Ciechanowie. Dodaje, że sanepid bada piaskownice, ale jedynie przedszkolne.

Zdaniem rodziców ogrodzony plac zabaw dla mieszkańców całego osiedla rozwiązałby problem. – Nie stać nas na spełnienie oczekiwań przedstawionych w tej petycji. Jesteśmy za małymi placami zabaw, w tej chwili na 120 budynków mamy ich 45. Nie jesteśmy w stanie wybudować placu z kilkunastoma urządzeniami, oświetleniem, ogrodzeniem i monitoringiem. No chyba że we współpracy z miastem i innymi administratorami – komentuje Waldemar Tomaszewski, wiceprezes spółdzielni Zamek w Ciechanowie.

Na pomoc miasta szanse są nikłe. – Trudno, żeby od miasta oczekiwać budowy placu zabaw na cudzym terenie – odpycha problem Ewa Gładysz, wiceprezydent Ciechanowa. Dodaje jednak, że przygotowywany jest miejski wniosek o unijne pieniądze na modernizację bazy rekreacyjnej, w tym budowę dużego miejskiego placu zabaw. – Jak dobrze pójdzie, plac powstanie w 2009 r., oczywiście też z udziałem budżetu miasta. Na drugą taką inwestycję nas nie stać – mówi pani wiceprezydent, według której budowę osiedlowego placu zabaw powinna sfinansować spółdzielnia.

Jednak przewodniczący rady miasta jeszcze nie postawił krzyżyka na sprawie. – Myślę, że ten wniosek będzie omawiany na najbliższejko misji gospodarki komunalnej w poniedziałek. To jest teren spółdzielni, ale moglibyśmy wesprzeć taką inwestycję, ewentualnie kupić jakiś sprzęt – powiedział Tomasz Grembowicz. Podobne zdanie ma radny Józef Borkowski. – Brak odpowiedniego miejsca dla dziecięcych zabaw to problem, który mieszkańcy ciągle zgłaszają. Myślę, że wniosek o pomoc miasta przy budowie placu uzyska poparcie rady.

Autor artykułu: Edyta Szewczyk

Small–business na Rwańskiej

Sunday, October 14th, 2007

Choć mają dopiero po kilkanaście lat i mieszkają w dzielnicy źle postrzeganej przez wielu radomian, już mają pomysły na własne firmy. Ośmioro nastolatków z Miasta Kazimierzowskiego zrobiło pierwszy krok, żeby po osiemnastych urodzinach szybko stanąć na własnych nogach…

Kasia Grzesiak ma 15 lat, uczy się w gimnazjum. W przyszłości chce być opiekunką. – Lubię dzieci, dobrze się z nimi dogaduję, to chyba odpowiednie zajęcie dla mnie – ocenia.

Kasia już teraz ma praktykę w zajmowaniu się maluchami. W wolnych chwilach odciąża swoje starsze rodzeństwo: dwie siostry i dwóch braci. Zajmuje się ich kilkuletnimi dziećmi.

Kiedy skończy 18 lat, będzie mogła otworzyć własną firmę i na ulubionym zajęciu zarabiać. Wie jak to zrobić, bo pod koniec września w podwarszawskim Nadarzynie przeszła kurs dla przyszłych przedsiębiorców. W budowie własnego projektu pomogą jej teraz pedagodzy ulicy. Taką szansę jak Kasia dostało jeszcze siedmioro młodych mieszkańców Miasta Kazimierzowskiego: cztery dziewczyny i trzech chłopaków.

Na warsztaty zorganizowane przez Fundację dla Polski i stowarzyszenie Street Kids International
nastolatki pojechały z pedagogami ulicy, którzy od dwóch lat pracują na Mieście Kazimierzowskim. – Naszym zadaniem jest pokazywanie im, że nie ma sytuacji bez wyjścia, a jeśli nie można liczyć na zatrudnienie przez kogoś, czasem warto otworzyć własną firmę – mówi Ksymena Stępniewska, pedagog ulicy.

Podczas dziesięciodniowych warsztatów młodzi radomianie oraz ich rówieśnicy z Częstochowy, Krakowa i Łodzi sami wybierali, jakim projektem chcą się zająć. Ania Noga, podobnie jak Kasia, zdecydowała
się być opiekunką do dziecka. Emilia Biernacka chce otworzyć swój niewielki teatr, a Artur Pistoła sklep komputerowy. Krzysiek Szpilski zamierza projektować strony internetowe, Martyna Zdrzalik zajmie się wystrojem sal bankietowych, natomiast Kamila Odzimek otworzy pokrewną firmę – założy
profesjonalny catering. Uzdolniony plastycznie Piotrek Sztuka zajmie się rękodziełem artystycznym.

Po wybraniu rodzaju działalności młodzi przedsiębiorcy poznawali podstawy ekonomii, wypełniali tabele, obliczali, ile pieniędzy będzie im potrzebne na poszczególnych etapach działania firmy.

– Teraz słowa popyt, podaż i konkurencja nie są dla nas tajemnicą – śmieje się Kasia i opowiada, że na szkoleniu ona i koledzy rozmawiali też z przedstawicielami różnych firm, pytali o problemy, koszty, niezbędne dokumenty, słowem o wszystko, co może się przydać, kiedy ruszą z własnym biznesem.

17-letnia Kamila Odzimek postawiła na firmę, która zajmie się przygotowaniem wesel i dużych imprez. Zbadała już rynek, wie, że w Radomiu konkurencja nie jest duża.

– W dzisiejszych czasach ludzie oczekują profesjonalnego przygotowania, najlepiej jeśli cateringiem i wystrojem sali zajmuje się jedna firma – przekonuje. Dziewczyna zdaje sobie sprawę, że na powodzenie składa się wiele elementów.

– Trzeba umiejętnie dobrać współpracowników, mieć rzetelnych dostawców towaru, a w moim przypadku również własną salę, którą w razie potrzeby można klientowi zaoferować – wylicza. Dodaje też, że
żaden projekt nie może się udać, jeśli początkujący przedsiębiorca nie jest wspierany przez rodzinę i przyjaciół.

Teraz, po zakończeniu nadarzyńskich warsztatów, młodzież będzie nadal pracowała nad rozwojem swoich firm pod okiem pedagogów ulicy, którzy razem z nimi byli na szkoleniu.

– Chcemy spotykać się raz w tygodniu, uczyć ich kolejnych etapów działania firmy, a wszystko po to, żeby nic ich nie zaskoczyło, kiedy założą prawdziwą firmę – tłumaczy Ksymena Stępniewska.

Młodzi przedsiębiorcy mogą liczyć na spotkania z właścicielami kolejnych firm, podczas których będą mogli zadawać pytania. Jeśli, zgodnie ze słowami Kamili, będą mogli liczyć na wsparcie najbliższych, to za kilka lat ich wirtualne przedsiębiorstwa mogą stać się całkowicie realne.

Autor artykułu: Katarzyna Ludwińska

Wielki boom mleczny w radomskich szkołach

Sunday, October 14th, 2007

Radomskie dzieci są inne – chcą pić mleko. Do akcji “Szklanka mleka” przystąpiły wszystkie szkoły podstawowe w mieście i siedem przedszkoli. Boom na mleko pojawił się, bo w tym roku napój bez dodatków smakowych jest bezpłatny, ale niestety tylko dla uczniów podstawówek. Dlatego przedszkolaki wypiją mniej mleka, chociaż jest im równie potrzebne.

W Radomiu programem “Szklanka mleka” objętych zostało 10 tys. dzieci. W ubiegłym roku było ich tylko 4 tys. Boom rozpoczął się po zmianie zasad programu “Szklanka mleka”. Akcja jest znana w całej Europie, a w Polsce wdrażana od momentu przystąpienia do Unii Europejskiej.

Dotychczas mleko, dostarczane do placówek oświatowych, nie było darmowe. Rodzice dopłacali po kilka zł miesięcznie. W tym roku każdy uczeń podstawówki może dostać bezpłatnie kartonik napoju,
ale bez dodatków smakowych. Za mleko czekoladowe, waniliowe, czy owocowe dopłaca po 21 gr.

Jak twierdzi Leszek Pożyczka, dyrektor Wydziału Edukacji Urzędu Miejskiego, jego pracownicy zachęcali szkoły do podpisywania umów z dostawcami dotowanych produktów mlecznych, ale ostateczną
decyzję podejmowali rodzice. Dla nich najważniejszym argumentem było to, że ich dziecko może dostać mleko gratis. W radomskich szkołach właśnie takie jest najczęściej zamawiane. Tak jest między innymi w Publicznej Szkole Podstawowej nr 13. 95 proc. rodziców chce, żeby ich dziecko dostawało mleko bezpłatnie.

– U nas będzie tylko mleko bez dodatków smakowych. Rodzice nie chcą dopłacać – mówi Tadeusz Ozimek, dyrektor placówki.

W Radomiu do programu przystąpiło 7 spośród 25 radomskich przedszkoli. Niewiele, bo dla tych placówek darmowe jest tylko białe mleko w dużych opakowaniach. Za małe porcje trzeba dopłacać. W Publicznym Przedszkolu nr 14 przy ulicy Jana Pawła II w Radomiu, wybrano wariant z dużymi kartonami. – Rodzice są bardzo zadowoleni, bo dzieci dostają bezpłatnie dodatk we mleko. Dzięki akcji obniża się cena stawki żywieniowej – twierdzi Teresa Chabowska, intendentka w Publicznym
Przedszkolu numer 14.

Tymczasem dietetycy przypominają, że w wieku od trzech do sześciu lat, mleko jest niezbędne do prawidłowego rozwoju dziecka. Jak wyjaśnia Małgorzata Niedzińska, dietetyk i żywieniowiec w Zespole Szkół Spożywczych i Hotelarskich, wapń zawarty w mleku jest konieczny do budowania masy kostnej, która tworzy się w wieku przedszkolnym i w okresie nauki wpodstawówce. Dla młodzieży i dorosłych nie jest już niezbędne.

– Jeśli osoby dojrzałe zaprzestają picia mleka, a później do niego powracają, wówczas może powodować nudności, bo w ich przewodach pokarmowych nie ma już laktazy – enzymu odpowiedzialnego za trawienie nabiału – tłumaczy Małgorzata Miedzińska i dodaje, że już w wieku przedszkolnym mleko należy traktować nie jako napój, ale pokarm zawierający niezbędne składniki odżywcze.

Dlaczego zatem “Szklanka mleka” jest bezpłatna tylko w podstawówkach, a przedszkolom stawiane są warunki? W biurze prasowym Agencji Rynku Rolnego dowiedzieliśmy się, że z powodu wzrostu skupowych cen mleka trzeba było wybrać między przedszkolakami, które i tak dostają mleczny posiłek, a uczniami podstawówek, gdzie nie ma obowiązkowego wyżywienia. Pieniądze przekazane przez Fundację Promocji Mleczarstwa z trudem wystarczają. Sprawdziliśmy w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, czy znajdzie się więcej pieniędzy na to, żeby darmowe mleko bez żadnych warunków dostawały także przedszkolaki. – Staramy się, żeby programem “Szklanka mleka” objąć więcej placówek – zapewnia Małgorzata Księżyk, dyrektor biura prasowego resortu rolnictwa. Zastrzega, że wymaga to jednak zmian w bu-dżecie. Jak zapewniła, obecnie trwają rozmowy w tej sprawie między Ministerstwem Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Ministerstwem Finansów.

O tym, że mleko jest ważne dla prawidłowego rozwoju dziecka, nie trzeba przekonywać dyrekcji i nauczycieli Publicznej Szkoły Podstawowej nr 5 w Radomiu. Tu nie czekano na rządowe programy.
Uczniowie otrzymują je bezpłatnie od kilkunastu lat.

– Kiedyś sami szukaliśmy sponsorów. Bardzo pomagali nam rodzice – mówi Sabina Jastrzębska, dyrektor szkoły. Przypomina, że “piątka” bierze udział w programie od początku. Jest to znaczne ułatwienie, przede wszystkim dla rodziców.

Autor artykułu: Anna Drela

Kopacz nie musi przepraszać Sońty

Friday, October 12th, 2007

Sąd Okręgowy w Radomiu oddalił pozew Krzysztofa Sońty przeciwko Ewie Kopacz. Radny, kandydujący do Sejmu z listy Prawa i sprawiedliwości domagał się od posłanki zaprzestania rozpowszechniania nieprawdziwych informacji na temat niszczenia plakatów wyborczych Ewy Kopacz oraz przeprosin. Jako dowody w sprawie przedstawił artykuły zamieszczone w radomskiej prasie. Sąd oddalił pozew radnego, bo Ewa Kopacz nie wypowiadała się we wskazanych artykułach. Krzysztof Sońta ma 24 godziny na odwołania się od postanowienia do Sądu Apelacyjnego w Lublinie. Po ogłoszeniu wyroku powiedział dziennikarzom, że jeszcze nie podjął decyzji w tej sprawie.

Autor artykułu: Katarzyna Ludwińska