Choć mają dopiero po kilkanaście lat i mieszkają w dzielnicy źle postrzeganej przez wielu radomian, już mają pomysły na własne firmy. Ośmioro nastolatków z Miasta Kazimierzowskiego zrobiło pierwszy krok, żeby po osiemnastych urodzinach szybko stanąć na własnych nogach…
Kasia Grzesiak ma 15 lat, uczy się w gimnazjum. W przyszłości chce być opiekunką. – Lubię dzieci, dobrze się z nimi dogaduję, to chyba odpowiednie zajęcie dla mnie – ocenia.
Kasia już teraz ma praktykę w zajmowaniu się maluchami. W wolnych chwilach odciąża swoje starsze rodzeństwo: dwie siostry i dwóch braci. Zajmuje się ich kilkuletnimi dziećmi.
Kiedy skończy 18 lat, będzie mogła otworzyć własną firmę i na ulubionym zajęciu zarabiać. Wie jak to zrobić, bo pod koniec września w podwarszawskim Nadarzynie przeszła kurs dla przyszłych przedsiębiorców. W budowie własnego projektu pomogą jej teraz pedagodzy ulicy. Taką szansę jak Kasia dostało jeszcze siedmioro młodych mieszkańców Miasta Kazimierzowskiego: cztery dziewczyny i trzech chłopaków.
Na warsztaty zorganizowane przez Fundację dla Polski i stowarzyszenie Street Kids International
nastolatki pojechały z pedagogami ulicy, którzy od dwóch lat pracują na Mieście Kazimierzowskim. – Naszym zadaniem jest pokazywanie im, że nie ma sytuacji bez wyjścia, a jeśli nie można liczyć na zatrudnienie przez kogoś, czasem warto otworzyć własną firmę – mówi Ksymena Stępniewska, pedagog ulicy.
Podczas dziesięciodniowych warsztatów młodzi radomianie oraz ich rówieśnicy z Częstochowy, Krakowa i Łodzi sami wybierali, jakim projektem chcą się zająć. Ania Noga, podobnie jak Kasia, zdecydowała
się być opiekunką do dziecka. Emilia Biernacka chce otworzyć swój niewielki teatr, a Artur Pistoła sklep komputerowy. Krzysiek Szpilski zamierza projektować strony internetowe, Martyna Zdrzalik zajmie się wystrojem sal bankietowych, natomiast Kamila Odzimek otworzy pokrewną firmę – założy
profesjonalny catering. Uzdolniony plastycznie Piotrek Sztuka zajmie się rękodziełem artystycznym.
Po wybraniu rodzaju działalności młodzi przedsiębiorcy poznawali podstawy ekonomii, wypełniali tabele, obliczali, ile pieniędzy będzie im potrzebne na poszczególnych etapach działania firmy.
– Teraz słowa popyt, podaż i konkurencja nie są dla nas tajemnicą – śmieje się Kasia i opowiada, że na szkoleniu ona i koledzy rozmawiali też z przedstawicielami różnych firm, pytali o problemy, koszty, niezbędne dokumenty, słowem o wszystko, co może się przydać, kiedy ruszą z własnym biznesem.
17-letnia Kamila Odzimek postawiła na firmę, która zajmie się przygotowaniem wesel i dużych imprez. Zbadała już rynek, wie, że w Radomiu konkurencja nie jest duża.
– W dzisiejszych czasach ludzie oczekują profesjonalnego przygotowania, najlepiej jeśli cateringiem i wystrojem sali zajmuje się jedna firma – przekonuje. Dziewczyna zdaje sobie sprawę, że na powodzenie składa się wiele elementów.
– Trzeba umiejętnie dobrać współpracowników, mieć rzetelnych dostawców towaru, a w moim przypadku również własną salę, którą w razie potrzeby można klientowi zaoferować – wylicza. Dodaje też, że
żaden projekt nie może się udać, jeśli początkujący przedsiębiorca nie jest wspierany przez rodzinę i przyjaciół.
Teraz, po zakończeniu nadarzyńskich warsztatów, młodzież będzie nadal pracowała nad rozwojem swoich firm pod okiem pedagogów ulicy, którzy razem z nimi byli na szkoleniu.
– Chcemy spotykać się raz w tygodniu, uczyć ich kolejnych etapów działania firmy, a wszystko po to, żeby nic ich nie zaskoczyło, kiedy założą prawdziwą firmę – tłumaczy Ksymena Stępniewska.
Młodzi przedsiębiorcy mogą liczyć na spotkania z właścicielami kolejnych firm, podczas których będą mogli zadawać pytania. Jeśli, zgodnie ze słowami Kamili, będą mogli liczyć na wsparcie najbliższych, to za kilka lat ich wirtualne przedsiębiorstwa mogą stać się całkowicie realne.
Autor artykułu: Katarzyna Ludwińska