Wielu mieszkańców domów jednorodzinnych pali w piecach plastikowe pojemniki, worki, a nawet opony. Tymczasem uwalniane w ten sposób furany i dioksyny są śmiertelnie niebezpieczne dla życia i zdrowia ludzi
Włodzimierz Obłąkowski chciałby oddychać świeżym powietrzem. Jednak w rodzinnym mieście nie może. Żyrardów ma powietrze zaliczone do kategorii C, oznacza to, że jest bardzo zanieczyszczone. Takie wyniki na Mazowszu ma Warszawa, ale też Piaseczno, Pruszków, Grodzisk Mazowiecki.
– Oczywiście na zanieczyszczenie powietrza składa się kilka czynników: ruch samochodów, działalność miejskiej ciepłowni, ale na trzecim miejscu to, co wydostaje się z kominów domów jednorodzinnych – przyznaje Krzysztof Zawadzki, dyrektor wydziału ochrony środowiska żyrardowskiego starostwa powiatowego. Jego zdaniem, do pieców trafiają kolorowe czasopisma, plastiki, a na wsiach nawet zużyte opony. Zaś to wszystko powoduje uwalnianie trucizn w postaci najbardziej niebezpiecznych dioksyn i furanów.
– W mgliste dni nie ma czym oddychać, jakby człowiek wszedł w czad, powietrze prawie dusi. Najgorzej, kiedy przechodzi się koło osiedla domów jednorodzinnych – narzeka starszy pan, Jerzy Ziębłowki. Żyrardowianie niechętnie potwierdzają, że palą czym się da. Właściciel dwupiętrowego domu, mieszkający na skraju lasu przyznaje, że wrzuca do pieca butelki PET, torby foliowe, opakowania po napojach, lekach, plastik, stare gazety, zabawki. W ten sposób oszczędza węgiel. Próbował palić gumę, ale przestał, bo sąsiad się skarżył, że strasznie śmierdzi.
Inny właściciel jednorodzinnego domu, pan Marek, który prosi o nieujawnianie nazwiska przyznaje, że kilka lat temu zainstalował w domu ekologiczne ogrzewanie olejowe. Paliwo znacznie podrożało, wrócił więc do ogrzewania węglem. Nie tylko on. Dalej będzie przybywało różnego rodzaju schorzeń związanych z zanieczyszczonym środowiskiem. Potwierdza to pulmonolog Joanna Domagała-Kulawik.
– Życie w zanieczyszczonym środowisku pogłębia schorzenia u palaczy i prowadzi do wielu przewlekłych chorób układu oddechowego. Najczęstsze dolegliwości to zapalenia oskrzeli i płuc, astma oskrzelowa, przewlekła obturacyjna choroba płuc, odma opłucnowa, pylica płuc, a nawet rak płuca. Wiele z nich znacznie pogarsza jakość życia, niektóre prowadzą do śmierci – wylicza Domagała-Kulawik.
Czy można to zmienić?
– Sytuacja zmieni się, kiedy gminy zaczną z całą surowością egzekwować od mieszkańców wywóz śmieci i zwiększy się liczba przyłączonych osiedli do miejskich ciepłowni – przekonuje Andrzej Hasa, kierownik delegatury wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska w Płocku. Zmienić musi się też świadomość społeczna, bo z badań wynika, że w kwestii ochrony środowiska na Mazowszu trzeba jeszcze wiele zrobić.
Proceder trudno wykryć, bo emisję gazów wykazują dopiero badania WIOŚ-u. Ani Żyrardów, ani inne miasto nie jest w stanie wyegzekwować, czym kto pali we własnym piecu. Chyba że sąsiedzi poskarżyliby się na policji. Wtedy skontrolować posesję może straż miejska. Niestety, wzorem innych miast nie ma tu kontroli wywozu śmieci przez właścicieli posesji. W Żyrardowie jest sieć gazowa i miejska ciepłownia. Najtańszym źródłem energii jest jednak węgiel i miał, który jest używany w ciepłowni. Od dwóch lat ciepłownia podłącza coraz większą ilość odbiorców i jest w tej chwili dostawcą ciepła do około 3/4 gospodarstw domowych. Miejski plan zakłada, by każdy mieszkaniec domku jednorodzinnego mógł się podłączyć do sieci Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. Zakład ten spełnia normy emisji pyłów i inne. To jednak plany na dalsze lata, bo póki co sieć jest podłączana do budynków wielorodzinnych. W 2007 roku PEC musiał przejąć 1/3 odbiorców VT Energo i tam dociągnąć sieć. Odbiorcy indywidualni muszą zapłacić znacznie więcej za podłączenie, jeśli nie ma już biegnącej sieci. To odstrasza ich przed skorzystaniem z bardziej ekologicznego ogrzewania.
– Ale warto w nią inwestować, bo to lokata w zdrowie – przekonuje Bożena Melech z fundacji Zielone Mazowsze.
Autor artykułu: Anna Wrzesień