Kazimierz Mroczek to góral z pochodzenia. Do Sochaczewa trafiÅ‚ za… żonÄ…. W dzieciÅ„stwie byÅ‚ zapalonym hokeistÄ…. Kiedy w 1999 r. zjawiÅ‚ siÄ™ z dziewiÄ™cioletnim synem na pierwszym treningu sochaczewskiej Unii Boryszew, postanowiÅ‚ sobie, że nie bÄ™dzie tylko biernym obserwatorem poczynaÅ„ dziecka. Wkrótce na wÅ‚asnej ziemi zbudowaÅ‚ boisko, z którego – za darmo – korzysta mÅ‚odzież z caÅ‚ego powiatu.
Kazimierz Mroczek, prezes firmy M&M, o zbudowaniu pełnowymiarowego boiska myślał już, kiedy syn zaczął kopać piłkę w klubie. Pomysł udało mu się zrealizować dwa lata później. Sam w dzieciństwie był zapalonym hokeistą i dobrze wiedział, że dla młodego chłopca rozwijanie pasji sportowych jest bardzo ważne.
– W 2001 r. przeznaczyÅ‚em 1,5 ha wÅ‚asnych gruntów w KÄ…tach koÅ‚o Sochaczewa na budowÄ™ boiska piÅ‚karskiego. W tym czasie Unia Boryszew zmieniÅ‚a nazwÄ™ na Unia Sochaczew 97. Mroczek wspomina:
– Ziemia kompletnie nie nadawaÅ‚a siÄ™ pod murawÄ™. Wójt gminy MirosÅ‚aw OrliÅ„ski odstÄ…piÅ‚ mi bezpÅ‚atnie 200 wywrotek tzw. humusu, który pozyskaÅ‚ z budowanej wówczas obwodnicy miasta. To byÅ‚a lekka, dobra ziemia, nadajÄ…ca siÄ™ pod zasiew trawy. MogliÅ›my ruszyć z budowÄ….
Rok później, w czerwcu, nastąpiło uroczyste otwarcie obiektu. Z boiska zaczęli korzystać i młodsi, i starsi. Powstało pięć grup wiekowych dla młodocianych piłkarzy: od rocznika 91 po rocznik 2000. Powołano do życia drużynę oldbojów. Kiedy przychodzi zima, dzieciaki przychodzą na treningi do Gimnazjum nr 2 w Sochaczewie. Dyrektor szkoły odstępuje im salę za darmo.
– BudowaÅ‚em boisko z myÅ›lÄ… o dzieciach. Nie, żeby osiÄ…gać jakieÅ› superwyniki. ChodziÅ‚o mi o to, aby chÅ‚opcy mieli gdzie spÄ™dzać wolny czas, a przy okazji i rodzice mieli rozrywkÄ™ – przekonuje Mroczek.
Podkreśla, że jest tylko jednym z wielu, którzy dla Unii 97 poświęcają swój wolny czas, chęci i siły. Wymienia skrupulatnie trenerów poszczególnych drużyn, zaangażowanych rodziców, życzliwych poczynaniom klubu dyrektorów gimnazjum, członków zarządu.
– Wszyscy jesteÅ›my wolontariuszami i wszyscy tworzymy klub – zapewnia.
Prezes klubu Zbigniew Oliwa dobrze pamięta początki współpracy z Mroczkiem.
– PrzekonywaÅ‚em go do budowy boiska. TrochÄ™ siÄ™ zastanawiaÅ‚, ale potem wziÄ…Å‚ sprawy w swoje rÄ™ce. Przy tym, co robi, jestem duchem i sercem – twierdzi Oliwa.
Wkrótce na kolejnych gruntach Mroczka zostanie otwarte kolejne pełnowymiarowe boisko. Uroczyste otwarcie będzie latem. Na razie trzeba poczekać, aż wiosną w ziemi zakorzeni się trawa.
– Å»eby zbudować drugi obiekt, musiaÅ‚em wydzierżawić część pola od sÄ…siada. ZiemiÄ™ do usypania nawierzchni miaÅ‚em tym razem od starosty z tzw. pól czerwonkowskich, na których powstajÄ… magazyny. MusiaÅ‚em też zapewnić nowe zaplecze dla sÄ™dziów i szatnie z prysznicami – wyjaÅ›nia Mroczek.
Najciężej jest latem, gdy trawa bujnie wyrasta i trzeba kosić ją przynajmniej raz w tygodniu. Utrzymanie obiektu też jest po kosztach właściciela gruntów. Trzeba wydać na nawozy, opłacić pracownika do utrzymania porządku, sporo też kosztuje specjalistyczna kosiarka. Ta zakupiona w 2005 r. już się zużyła. Następna pochłonie dobre 10 tys. zł.
Wiosną i latem można zobaczyć, jak Kazimierz Mroczek sam kosi trawę na boisku, nawozi.
– Kazikowi trzeba przyznać jedno, że to on głównie ciÄ…gnie klub – mówi jeden z trenerów, Piotr Frank.
Frank z klubem jest zwiÄ…zany od trzech lat i jak inni pracuje za darmo. Dlaczego?
– LubiÄ™ dzieciaki. Sam kopaÅ‚em trochÄ™ piÅ‚kÄ™ w mÅ‚odoÅ›ci, w Orkanie. Skoro mogÄ™ ich czegoÅ› nauczyć, czemu nie?
Wszyscy społecznicy w Unii zgodnie przyznają, że na ich pasji najbardziej cierpią rodziny.
– Å»ona już siÄ™ przyzwyczaiÅ‚a. Przynajmniej wie, że jak nie ma mnie w pracy, to jestem na murawie. Nie ma innej możliwoÅ›ci – Å›mieje siÄ™ Piotr Frank.
Zbigniew Oliwa przyznaje, że dla swojej piłkarskiej pasji zarywa nawet niedzielne przedpołudnia, bo przyjeżdża do Kątów pograć z kolegami z drużyny oldbojów.
– Należymy do Mazowieckiej Ligi Oldbojów i mamy szansÄ™ w tym roku przedostać siÄ™ do II ligi – mówi z uÅ›miechem.
A co o swoim klubie mogą powiedzieć najmłodsi?
– Jest super. W Unii gram już czwarty rok i nie znudziÅ‚o mi siÄ™ – przekonuje 12-letni Maciej Gasik.
Lubi opowiadać o swoich sukcesach mamie, która o wszystko dokładnie wypytuje.
Z zajęć w klubie jest również zadowolony Adrian Berciński, którego tata dowozi na każdy trening z Helenki.
– Starszy syn wciąż mi wyrzuca, że nie miaÅ‚em dla niego czasu, to teraz, kiedy mam innÄ… pracÄ™, staram siÄ™ nie popeÅ‚nić tego błędu wobec Adriana – mówi PaweÅ‚ BerciÅ„ski.
W klubie kopią piłkę nawet rodzeństwa, jak Mateusz i Michał Struzikowie, w których pasję zaangażowała się mama.
– Wożę chÅ‚opców na zajÄ™cia na okrÄ…gÅ‚o, bo kopiÄ… w oddzielnych drużynach. Podczas ostatniego turnieju dwa dni sprzedawaÅ‚am z koleżankÄ… w sklepiku. Mianowano mnie nawet skarbniczkÄ… klubu – mówi mama chÅ‚opców Beata Struzik.
Uważa, że Unia Sochaczew 97 jest najlepszym klubem w mieście, bo ma otwarte drzwi dla wszystkich dzieci.
– Nie ma selekcji do drużyn, wyÅ›cigu szczurów. Nasze dzieci kopiÄ… piÅ‚kÄ™, bo lubiÄ… to robić. Rodzice pomagajÄ…, jak mogÄ…, bo kochajÄ… swoje dzieci, a wszyscy majÄ… dobrÄ… zabawÄ™, chociaż czasami trzeba siÄ™ wysilić i coÅ› z siebie dać – zdradza klubowe credo pani Beata.
Autor artykułu: Joanna Szczepańska