Kibice w Nadarzynie zobaczyli dobre i szybkie spotkanie w wykonaniu drużyn z czołówki IV ligi. Zarówno gospodarze GLKS Nadarzyn i OKS Otwock przystąpiły do spotkania z nastawieniem na wygraną. Przed meczem piłkarze i szkoleniowcy wiedzieli, że zwycięstwo przybliży jeden z zespołów do awansu. Gra była twarda zawodnicy w walce nie odstawiali nogi.
Zespoły w sobotnim meczu w Nadarzynie wystawili swoje optymalne składy. Szkoleniowcy obu zespołów podkreślali , że na tym poziomie rozgrywek dochodzi często do różnych urazów i kontuzji. W spotkaniu nie zagrało kilku podstawowych zawodników OKS-u i Nadarzyna, którzy leczą kontuzję Gra zawsze jest ostra tutaj nie odstawia się nogi kiedy się walczy na boisku. Zawodnicy zdają sobie z tego sprawę bo kto nie gra zdecydowanie w IV lidze ten przegrywa- tłumaczył Dariusz Dźwigała trener OKS Otwock.
Zespoły przystąpiły do gry bardzo skoncentrowane. Nadarzyn po ostatniej wpadce w Piastowie grał bardziej rozważnie w obronie. Pierwsza połowa to zachowawcza gra obu drużyn. Walka o każdą piłkę na boisku. Mecz nie był podrywającym widowiskiem. Ataki z obu stron były wypracowywane przez całe drużyny. Zagęszczony był środek boiska , przez który trudno było się przedostać. Bramkarze dalekimi wykopami uruchamiali szybkich napastników. Gra była ostra i zdecydowana. Tak gra się w IV lidze. Inaczej nie można grać jak się myśli o zwycięstwie z dobrym zespołem. Gra była wyrównana i zacięta. Tak naprawdę to jedna sytuacja mogła zadecydować o zwycięstwie w tym spotkaniu – powiedział Tomasz Matuszewski trener GLOS Nadarzyn.
Po szybkiej akcji prawą strona boiska bramkę zdobył Otwock ale sędzia nie uznał bramki ponieważ była zdobyta z pozycji spalonej. Kilka minut po tym doskonałą okazję do zdobycia bramki mieli gospodarze. Po dokładnym dośrodkowaniu po akcji pozycyjnej silny strzał z najbliższej odległości wybił popisując się kapitalna interwencją Dawid Bułka bramkarz OKS. Piłka wpadała już w okienko bramki kiedy paradujący bramkarz wybija ją w bok. Instynktownie obroniłem tą piłkę. Jak zespół robimy wszystko ,żeby znaleźć się na pierwszym miejscu – tłumaczył Dawid Bułka bramkarz Nadarzyna.
Gra była ostra stąd w meczu było dużo rzutów wolnych w okolicach pola karnego – powiedział Jakub Gnoiński zawodnik GLKS-u. Zawodnicy grają ostro na tym poziomie o tym mogą przekonać się zawodnicy, którzy grali kiedyś w wyższych ligach. Trzeba przeorać boisko kto odstawi nogę ten przegrywa. Poziom tych rozgrywek jest dobry grają młodzi utalentowani zawodnicy, którzy mogą kiedyś zaistnieć w wyższej klasie rozgrywek. Awans do nowej II ligi to bardzo duża szansa pokazania się wielu zawodnikom – przyznaje Dźwigała. Dobrze interweniowali na polu karnym obaj bramkarze którzy cały czas pokrzykiwali na swoich kolegów na boisku zachęcając ich do jeszcze szybszej gry. Gramy do końca, nie odpuszczaj – krzyczał Maciej Łukowski golkiper Nadarzyna.
Mecz był wyrównany i zacięty. Każda z drużyn wiedziała , że jedna akcja może przesądzić o całym spotkaniu. To typowy mecz na jedną akcję po której zdobywa się gola i wygrywa całe spotkanie. Zabrakło nam skuteczności mecz wyglądał jak partia szachów badaliśmy się wzajemnie i czekaliśmy na błąd rywali. Graliśmy o wysoką stawkę stąd walka każdą piłkę – powiedział Marcin Papierz kapitan GLKS. Pod koniec spotkania przewagę uzyskał Nadarzyn ale strzały w światło bramki dobrze bronił Bułka. Przy stałych fragmentach gry zwłaszcza rzutach rożnych swoja drużynę ratował Łukowski.
Emocje były bardzo duże bo oprócz kibiców bardzo żywiołowo na wszystkie wydarzenia na boisku reagowali szkoleniowcy i całe ławki rezerwowych zawodników. Wynik meczu nie zadowala nas jak i naszych rywali. Na początku meczu Nadarzyn zaatakował nas agresywnie. Mieli dobrą okazje do zdobycia bramki w której dobrze interweniował Bułka. Z biegiem czasu utrzymywaliśmy się coraz dłużej przy piłce stwarzaliśmy kilka akcji korzystnych do zdobycia bramki. Król strzelił piękną bramkę z główki ale bramka nie została uznana. Zawodnicy czuli respekt przed sobą- tłumaczył Dźwigała. Podobnie spotkanie ocenił trener Nadarzyna -W pierwszej połowie tylko dobra interwencja bramkarza gości uratowała ich przed utrata bramki. Nie jesteśmy zadowoleni bo nie wygraliśmy, zespoły zagrały z asekuracją. Trudno było się przebić gra była pozycyjna. Nie wykorzystaliśmy kilku dogodnych okazji do zdobycia bramki. Remis spowodował, że zachowaliśmy jeszcze szansę w walce o awans – dodał Matuszewski.
Na stadionie kibice z Nadarzyna i Otwocka w kulturalny sposób dopingowali swoich piłkarzy. W słoneczny dzień na otoczonym lasem obiekcie pojawiły się rodziny z dziećmi. Każdy mecz to dla naszej miejscowości ważne wydarzenie a dla mieszkańców okazja do odpoczynku przy sporcie – powiedział Dariusz Maranowski.
Otwock po sobotnim spotkaniu ma mecze z najgroźniejszymi rywalami już za sobą. Do zakończenia rozgrywek pozostało jeszcze kilka kolejek. Teraz gramy 2 mecze u siebie na własnym stadionie z drużynami teoretycznie słabszymi ale z takimi zespołami gra się trudno. Z kontuzja w meczu grał tyle ile mógł Adam Warszawski. Nie zagrało kilku kontuzjowanych zawodników – powiedział Dźwigała. Remis jest sprawiedliwy. Drużyny grały konsekwentnie w obronie. Atmosfera w klubie jest dobra, mamy wsparcie i stąd dobre wyniki. Gramy otwartą grę – tłumaczył Bułka.
Teoretycznie dwie drużyny, OKS Otwock i Mazowsza Płock są faworytami do awansu. Nadarzyn ma przed sobą 2 ciężkie mecze na wyjeździe w Ostrołęce i Szydłowcu. Nadal kilku zawodników leczy kontuzję.Już 3 sezon próbujemy awansować ale to tylko sport. Mamy wsparcie z gminy cały czas próbujemy –dodał Matuszewski.
Do rywalizacji włączyła się oprócz Nadarzyna Legionowia i Narew Ostrołeka. Otwock z dorobkiem 52 punktów jest liderem wyprzedzając jednym punktem Mazowsze Płock. Trzecia jest Narew Ostrołęka a czwarty z stratą 4 punktów do lidera GLKS Nadarzyn.
Autor artykułu: